Śmierć Żyżki (Romanowski, 1904)
Z Czech wyruszyli bracia, panowieNa Rakuszana w Morawę;Na bój ich wiodą wielcy wodzowie,Jan Żyżka dzierży buławę.
Jan Żyżka ślepy: niemieckie strzałyOczu wyżarły mu dwoje,Lecz widzi duchem jakby w dzień biały,Gdy przyjdze z Niemcem zwieść boje,
I strasznem wrogów gromi ramieniem;Szeroko grzmi o tem sława.Pierś mu goreje wielkim płomieniem:Ten płomień światło mu dawa.
A tym płomieniem szlachetna, świętaMiłość ojczyzny, cześć Boga.Wieki hetmana Czech zapamiętaI nie zapomni kark wroga.
Do Przybysławia przyszli wieczoremRozgrzani bojem i drogą;Wkrąg zatoczyli wozy taboremI warzą strawę ubogą
I o zwycięstwach gwarzą weseli,O klęsce Niemców i zgrozie...Jutro, gdy pierwszy promień wystrzeli,Będą w Albrechta obozie.
Lecz, cyt, wieść głucha gromady miesza,Mieszają tłum rozhowory.Pod namiot wodza ciśnie się rzesza:„Naz hetman, Żyżka Jan, chory!“
Zaniemógł ZyżkaŻyżka po boju srodze,Na twardem posłaniu leży;Dokoła niego strapieni wodzeI orszak smutnej młodzieży.
Ale nie złaman hetman na duszy,Choć wie, że przyszła godzina:Z twardego łoża jak lew się ruszyI wodzów tak napomina:
„Czesi, Morawcy, Polacy mili,Serdeczny, druży narodzie!W ostatniej, bracia, proszę was chwili,Miłujcie wy się we zgodzie!
„Noście otwarte serca przed Bogiem,Czyste, jak wasze powietrze,A kto z was kiedy bratał się z wrogiem,Niech we krwi hańbę tę zetrze!
„Nie szczędźcie trudu, rąk ni oręża!Tchórz tylko spokój wybiera.Kto ród germański w boju zwycięża,Szatanom głowę ten ściera.
„Oni tu wnieśli hańbę, niewolę,Jak śmierć szatani do raju.Kłamstwami bożą zasieli rolę,Cześć ojców wyparli z kraju.
„Toż w boju z nimi nie odetchniecie,Nie opuścicie ramienia!A nienawidzić ród ten będziecieW setne aż pokolenia!“
I zawsze rolnik w nocy majowej,Gdy zanocuje na błoni,Słyszy w powietrzu bęben Żyżkowy,Bijący na gwałt: „Do broni!“
1862.
Comments
Loading comments…