Audaces juvat fortuna (Romanowski, 1865)
Komu to duszno? Kto tu znużonyWalką, w zwycięztwo nie wierzy?Czy się wyrzekły duchów miljonyKrwi swych słonecznych szermierzy?Czy do poświęceń nie ma nikogo?Czy natchnień pękła już struna?Precz! małoduszni z twarzą złowrogą —Audaces juvat fortuna!
Żyzna ta ziemia w krew i w nieszczęście,Kochanka śmierci aniołów:Lecz się jak Fenix w orężów chrzęścieDo życia budzi z popiołów.Krwią się nasz zasiew krzewi i pleni —Z pod grobowego całunaWstańmy, i wzlećmy życiem płomieni! —Audaces juvat fortuna!
Ho ho! nie straszcie wy nas grobami,My znamy czarne ich wnętrza.A czem gorętszy piorun nad nami,Tem nasza miłość gorętsza.
Ręka do ręki na uścisk bratni!Nam śmierć na polach — nie truna;Upadnie pierwszy, stanie ostatni —Audaces juvat fortuna!
A czy zwycieżym? Któż ptaków pyta,Czyli przelecą przez morza?Dla płochej rzeczy droga ubita,Na mężnych leży moc boża.Skłońmy się Bogu i Pannie świętejO oręż, o moc pioruna.A kto raz zadrży, trzykroć przeklęty —!Audaces juvat fortuna.
Comments
Loading comments…