Gdzie się świat zaczyna (Romanowski, 1913)

I pytała raz dziecina:— Matko! gdzie się świat zaczyna?— Cyt, uklęknij, dziecię moje,Złóż pokornie rączek dwoje,Módl się! Niech ta myśl odleci.Patrz! nad nami niebo świeci. —Uwierzyła jej dziecina,Że się w niebie świat zaczyna.

Przyszły lata, dziecię rośnie:Już w młodzieńca jarej wiośnie,Wieje waży, myślą mierzy,Ale jeszcze matce wierzy.Ach! lecz ktoś mu rzekł niebacznie:— Świat się w twojem sercu zacznie.

Kto w wstające wczuł się zorzePonad łąki, wody, gaje,Ten zrozumieć tylko może,Co to za świat w sercu wstaje!

Potem? — inne nieba, słońca —Wieki zlane w parę lat!Szczęście — życie — a bez końca...Czyż się kończy taki świat?!

Ludzkość duchem go otoczy,To jak Znicz mu pierś się pali; —Gdy w kochane patrzył oczy,Aniołowie mu śpiewali.Piersi było coraz szerzej...A duch rwał się wyżej, wyżej...

Potem nie wiem, co się stało; —

Widział kto lwa, gdy ranionyKona i w pierś topi szpony?

Raz go serce zabolało...Raz mu oko łzą nabrzękło...Potem — w piersiach serce pękło...A gdy w grobie łono spocznie,Jakiż tam się świat rozpocznie?

Comments

Loading comments…