Hymn polski (Romanowski, 1865)
Ojczyznie naszej Polsce bądźmy wierni,Pokąd tchu w łonie.Stójmy wytrwali, gdy wieńce nam z cierniKładą na skronie.Nieszczęścia i klęski niech miłość połamie.Czy dźwiga nas dola, czy chytrze nam kłamie,Ojczyznie tej życie, krew nasza i ramię,I chwała w zgonie.
Tu nam w kolebce dał Bóg światło dzienne,Tu żywot w znoju.Konając, głowy tu pochylim senneW chatach lub boju.Tu bracia mrą nasi od ciosów tyrana,I świadczą, że ta nam od Boga wybranaOjczyzna — ta Polska codziennie kąpanaW łez i krwi zdroju.
Tu groby ojców sława opromienia,Tu śpią ich kości.Tu nam się dobić po dniach utrapieniaŚwiętej wolności.Tu przetrwać nam klęski i szarpać kajdany —Tu rodzą nas Sawy, Puławscy, Rejtany,I „hetman w sukmanie“, co kochał sukmany —Tu żyć w miłości.
O! Święta, patrzaj: w twoją krew czerwonąMaczamy dłonie.Pokąd ty w grobie, potąd żadne łonoSzczęściem nie spłonie.Niech ostrzy wróg miecze, niech w ludach duch stygnie,Synowska dłoń ciebie z przepaści podźwignie,I będzie Bóg poczczon, a szatan się wzdrygnieI car w koronie!
Stójmyż gotowi jak straż czuwająca,Bo nikt nie powieW który dzień trąba zawezwie nas grzmiącaMatce nieść zdrowie.A w on czas jak piorun, co kruszy i paliW bój lećmy zwyciężać z nadzieją na stali,Lub gińmy szlachetni jak ojce konali,Polski synowie.
1860. M. Romanowski.
Comments
Loading comments…