Na dziś (Romanowski, 1913)

Będzie z was każdy żywił świętą wiaręW miłość, w jej żywot wśród ludzi bez końca.Sam będzie kochał; ludu dzieje starePrzed wzrokiem duszy postawi jak słońca.Słońc tych promieniem serce przyodziejeI pójdzie ojców bohaterskim śladem.I w czynach swoich ukocha nadzieję,I będzie spokój miał na czole bladem.

A chleb wam obcy stanie się niemiły,I nikt z was u nich drogi nie zapyta;Lecz każdy uczci naród i mogiły,Jak rolę, w której śpi przyszłość spowita.Nie patrzcie, czy wam przypadnie plon zbierać.Naprzód! — a z piersią do poświęceń zdolną!I nauczycie się co dnia umierać —Ale rozpaczać nigdy wam nie wolno.

A gdy wam rzekną, żeście lud umarły,Gdy wam zaprzeczą krwawej pracy plonu,

To wy z litością patrzcie na te karły,Którym już wytknął Bóg godzinę zgonu.Wszystko czas skruszy! — miłość się ostoi.Niechże serc waszych trwoga nie przenika,Bo kto się takim orężem uzbroi,Ten ma wśród bitew w Bogu naczelnika.

Tak z pokolenia idźcie w pokolenie,Płomienni sercem — we wiecznej młodości;Niechaj krwi ojców ożywcze strumieniePotężne dęby pędzą z latorośli!Pieśnią zbawienia będziecie śród ludów;Zwątpiałych fala, słuchając was, mnoga,Niech się obaczy porwaną w świat cudów,Z cudów za wami niech idzie do Boga.

Szczęśliwy, komu los hartował bolemMiłość! — kto gorycz w ciszy pił aż do dna;Nad płaz się bowiem wzniósł jak ptak nad polem,Dusza w nim czynów piorunowych głodna.On będzie w słowie miał moc błyskawicy,Proroctwo święte w utrapienia chwilach,Lub archanielski miecz w swojej prawicyI Leonida śmierć na Termopilach.

1860.

Comments

Loading comments…