Nowa znajomość (Romanowski, 1904)

Stałem w jasne zapatrzony zorze,We wieczorną Karpat aureolę.Cisza była byłabyła na polach i w borze,W mojem łonie przycichały bole;Zapomnienia tknięte ręką białą,Serce z niebem i ziemią się zlało.

Ciche lilie, zdobiące strumienie,Woń z mych marzeń wzięły i śnieg biały.Smutek duszy wzięły borów cienie,Fale pieśni moje powtarzały;Do stóp mi się kłoniąc po kolei,W smutne pieśni lały dźwięk nadziei.

Więc po gwiazdach rzuciłem oczyma,Po świecącej niebieskiej krainie.Tak przez morza błądzi wzrok pielgrzyma,Nim korabiem z zatoki wypłynie,Nim porzuci ziemię, ojców domy...Tam za morzem kraj dlań nieznajomy.

I zbliżyła się do mnie dziewica,W czystej bieli, z zadumanym wzrokiem.Jak posągi greckie miała lica,Szła poważnie w myśleniu głębokiem,Szła i, postać nachyliwszy wiotką:„Jam śmierć twoja“ — rzekła do mnie słodko.

„Lewą ręką serce uśpię twoje,Jako matka usypia dziecinę,Prawą oczu przysłonię ci dwoje,Skrzydła duszy wolno ci rozwinę,I ulecisz od bolów, jak płomień,W światło, w życie wieczne — nowy promień“.

„Niegdyś — rzekłem — niegdyś mi wróżono,Że mą duszę weźmiesz z pola chwały.Jeszcze nieba gromami nie płoną —Czekaj jeszcze, piękny cieniu biały,I na polu bitwy o mnie spytaj!Teraz, nowa znajoma, mi witaj!“

Stała milcząc, a nad nami w górzeZ za obłoku księżyc się wyłonił;Do pół skronią oparty na chmurze,Na tę białą łzy promienne ronił,Na jej uśmiech senny, na spojrzenia —I odeszła, mówiąc: „Do widzenia!“

1858.

Comments

Loading comments…