Pielgrzym (Romanowski, 1913)
— „Witaj, pielgrzymie! — pewnie z daleka?“— „Tak! — wielką przebyłem drogę“ —— „Do snu znużona tęskni powiekapowieka“ —„Odpocznij z nami“... Nie„Nie mogę“...
Rzekł i pożegnał zagrody w sioleI ludzi, co go witali;Tam się drożyna wije przez pole...On spieszy dalej i dalej.
Gwiazdki migocą i księżyc blady, —Pielgrzym pagórek omija;W mgle ponad rzeką widać osady...U brzegu chatkaż tam czyja?
Wstrzymał się pielgrzym — odpocząć może,W niebo utopił źrenicę...„To nasza chatka!... dzięki Ci, Boże.“I łza mu spadła na lice.
Szepnął wiaterek — promień księżycaNa trawie chwiejąc się żarzyI blado wiejski cmentarz oświeca,A pielgrzym stanął i marzy
To w cmentarz patrzy, to znów ku wodom:„Wszak żyją jeszcze — o Panie!Panie!“„Żyją!“... i spieszyć chce ku zagrodom,Spieszy, — to znowu ustanie...
Przybiegł, swą chatkę obejrzał wkoło,„Pustka!“... i pies go nie witał.Zadrżał, ku ziemi pochylił czoło,Już się o swoich nie pytał.
I nie odpoczął, drogą znużony,W oczach skra dzika się pali:Pożegnał znowu rodzinne strony,Poszedł — odpocznie — gdzieś dalej...
14 Maja 1855.
Comments
Loading comments…