Rabin (Romanowski, 1913)
Siadł rabin w smutku, pyta ksiąg mądrości,Jakiemi słowy cieszyć lud strapiony?W łono mu co dnia, jak w urnę żałości,Zlewają swoje łzy i krew miliony...Ach! i nie budzi Pan mścicielów z kości,Polsce cierniowej nie zmienia korony!...Wstał i na miasto poglądając łzawo:„O! Jeruzalem — jęknął — o! Warszawo!“
A wtem posłowie doń z niemieckiej ziemiWchodzą i głoszą bratnie pozdrowienie:„Rabinie! — rzekną — tu HiobowemiŁzami ty płaczesz na krew i zniszczenie;Tu wróg mieczami grozi ci ostremi,Sławę zaciera i roztrąca mienie —Pójdź do nas! porzuć synagogi krwawe —My damyć mienie i spokój i sławę.“
Słucha ich rabin i rzecze: „Posłowie,Na sądzie Pana przeniewiercom biada!
Jam się tu zrodził, tu, służąc Jehowie,Zginę, gdy zginie braci mych gromada.“„Rabinie! — poseł niemiecki odpowie —Nie miotaj darów, któreć kraj nasz składa;Zważ: Przyjaciółmi nam królowie świetni,A przy tej Polsce kto stoi?“„Szlachetni“.
Comments
Loading comments…