Smutne pacholę (Romanowski, 1913)

U mogiły za dworem,Przy zachodzie — wieczorem,Siadło młode pacholęI płakało na dolę. —

— „Czego płaczesz, pacholę?“Pytał kozak go stary.— „Matka poszła w niewolę,Ojca skłuli Tatary,A jam został się dziecię —Och! samotny na świecie.

„Stryj ma teraz opiekę...Z łez się moich natrząsa;Kiedy w smutku dni wlekę,On słowami mię kąsa,I nazywa niecnotą —Za to, żem ja sierotą.

„U naszego sąsiada,Jest tam dziewczę jak róża;Słuchaj! — z duszy mi rada.Serce w bolach się nurza,Ja ją kocham! — Stryj o toZnów mię nazwał niecnotą.

„Kiedy byliśmy sami —Nieraz idąc tą drogą,Jam ją bawił pieśniami —Lubej nucić — och błogo!Ona pieśni słuchała,I sierotę kochała.

„I tak żyłem; — aż z ranaStryj podsłuchał mię zdradnieI rzekł: pójdziesz do pana;Waszeć śpiewasz mi ładnie,Ja ci szczęście otworzę:Będziesz pierwszy we dworze.

„Jabym panom miał służyć —Ja — co własne mam pieśni?Starcze! radą chciej płużyć,służyć,Jak się wydrzeć tej pleśni?...Jam nie zrodzon w niewoli;Służyć pieśnią — to boli!“...

— Ja ci, chłopcze, poradzę:...Ot — dzielnego weź konia,Jeśliś silny w odwadze —To w stepowe leć błonia,Przez porohów spłyń wały,A step klaśnie ci cały.

U nas pieśniarz — kochany;Oh! dla ciebie tam życie!...Z koszowymi, z hetmany,Gnać na podjazd o świcie,A w dzień walka lub łowy.W noc śpiew tęskny, bojowy.

Zapał chłopcu gra w oku;Marzy nocne śpiewanie,Już pośpieszyć chce kroku...— A cóż z lubą się stanie?......Wrócę do niej! — Wziął konia,I pogonił przez błonia.

Pędzi chłopiec, — mierzynekWrony pianą okryty...Nie rwij, dziewczę, barwinek!Tam Dniepr walczy z granity:Chłopiec w wodę się rzucił,Do kochanki nie wrócił. —

1855.

Comments

Loading comments…