Sonet (Romanowski, 1904)

Wśród orkanów na fali grają żagle mojeNiby skrzydła łabędzie, utoczone z piany;Zimnem okiem spoglądam w przestwór rozbujany,Niechaj piorun w maszt bije — ja widzę ostoję.

Gdym od brzegu odbijał, to tęczy rozwojeKwiatem drogę mi słały przez modre bałwany;A ja — dziecko — na łodzi słodko kołysanyPlotłem w wianek żeglugi marzenia powoje!

Burza wianek porwała — łodzią fala miota,I niejeden już piorun młodą pierś uderzył,I usta-m obznajomił ze życia piołunem; —

Ale płyńmy — znów, widzę, szkli się tęcza złota:Powróciła mym oczom. Jam w powrót nie wierzył...O, teraz, łodzi moja, leć z myśli piorunem!

Comments

Loading comments…