Ucieczka (Romanowski, 1913)

Tyś pobladła, drżą ci dłonie,Dziewczę lube, nie bój się;Ho — ho! marne ich pogonie,Nie dosięże Tatar mnie.

Koń chowany w wolnym stepie,Patrz! jak lekko niesie w cwał,Ledwo nóżką łzy otrzepie,Które wiatr po kwiecie siał.

W plon iść tobie? stój poganie!Czekaj na to długi czas,Ho, tchu pokąd w piersiach stanie,W jasyr nikt nie pójdzie z nas.

Patrz, my dwoje, a za namiStokroć większa wrogów moc, —Śmiej się, luba, choć my sami,Lecz nas bronią step i noc.

Ho, tam błyska Dniepr w oddali,Fala szemrze nutą dum,Wnet poranek się zapali...Cyt, cyt, strzał tatarskich szum.

Koń raniony, koń słabieje,A już blisko dyabły stąd,Luba, jeszcze miej nadzieję: —Wolno płynie Dniepru prąd.

1855.

Comments

Loading comments…