Umilknij, serce!... (Romanowski, 1904)

Umilknij, serce, ty gadzie przeklęty,Co mi wciąż łono poisz trucizn jadem!Milcz, bo twój odgłos światu niepojęty,Bo dziś szaleństwem iść za twoim śladem —A czuć olbrzymio, to dziś pusta mrzonka,Co, jako świetlik, po grobach się błąka.

Gadzino wściekła, czemuż żar ten krwawyNie mogę w słowa rozpalone przelaćI niemi cisnąć, jakby grom jaskrawy,By je świat pojął i zechciał podzielać?Nie! milcząc, karmię jadowitą żmiję —I słuchać muszę — że o piersi bije.

O, gdybym mógł cię tygrysa szponamiWyrwać z tej piersi i pokazać światu,Jakiemiś ty mnie poiło jadami...... A jednak... ileż w tobie było kwiatu!Ile uniesień! miłości!...Dość na tem! —Serce, tyś moim i niebem i katem!

1855.

Comments

Loading comments…