W pamiętniku p. Felicyi Boberskiej (Romanowski, 1913)
I znowu — pielgrzym — rzucam cichy kątek,Znowu w świat szukać — czego? ach, pamiątek,I pytać kości, co po niwach leżą,Jak im się marzy tam, pod darnią świeżą.A sen ich musi być twardy: po bojachŚpią ojce wsparci na zwycięzkich zbrojach;My czy tak będziem spać?...
Ta rana staraPali! Oh, gdyby nie ta twarda wiaraW przyszłość, co trzyma w żelaznem objęciuPierś, jużby dawno była śmierć dziecięciu!Błogosławiłbym śród konania sobie,Że się spać kładę koło ojców w grobie,Tak duszno w świecie dziś!...
Przyszłości rękaKoi mi w serce w bolu — toż nie pęka,
Idę — i smutno z wami się pożegnać;Ileż to wspomień z serca by odegnać,Aby weselej iść?...
Ból mój i radość mą dzieliłem z wami,Jak gdyby z matką moją i siostrami;Drzewo pamięci stoi — nie spadł żaden liść.
Może powrócę w pamiątki bogatszyI spokojniejszy; może licem bladszy,Bo cierni dużo w drodze...Może bogatszy w pieśni złotogłose, —Nie wiem, lecz serce ze sobą przyniosęTo samo, z którem odchodzę.
Lwów, 1859.
Comments
Loading comments…