Po mszy za Irydiona

Wybór pism Mieczysława Romanowskiego

Nie postawiono śród kościoła trumny —Ni ściany kirem obito do koła;Tak jak żył wielki, samotny i dumny,Duch jego weszedł w podwoje kościołaI u ołtarza stanął niewidomyZ sztandarem, który miał napis: „Śmierć Romy!“

U wschodów drobna garstka go czekałaLudu, któremu śpiewał o przedświcie —Ani go jedna łza nie powitała,Ni wejścia dzwonów oznajmiło bicie.Cichy szedł bardzo z myślami Ligięzy,Wlokąc u stóp swych potargane więzy.

I on sam żalu ani łez nie żądał:Za wielki, by mógł żalem być objęty!Oczyma duszy każdy go oglądał,Jak stał w natchnieniu swojem wniebowzięty.Organy smętny ton „psalmów“ zawiodły,A trzej kapłani odprawiali modły.

Czy Massynissa obudził cię w grocie? —A anioł kazał iść w krainę krzyżów?...A Roma stoi?... Roma jeszcze w złocieWraz z światem pełna przekleństw i pręgierzów;Robactwo czołga się po skale PiotraI ma krzyż jeden na Chrysta i łotra,

I długo jeszcze będzie szydzić Bogu,Z łotrami wieszać wraz jego wysłańców...Lecz tyś już stanął na wieczności progu,Gdzie twój wzrok nie ma cieni ani krańców,Więc wiesz, gdzie, kiedy i przez jakie bojeCzynami wstaną wieszcze pieśni twoje.

Wiesz, jak wiedziałeś, że się krwią obroczymI ognie wzniecim, my lub nasze wnuki,Że możnych gruzem dumnych grodów stłoczym.I trony carów rozszarpiem na sztuki;Ani ci tajno, że my, dzisiaj drobni,Będziem niedługo w bojach lwom podobni.

A teraz odchodź z ziemi, wielki duchu,Odchodź, gdzie pierwej już poszli dwaj twoi!My ręce skrwawim na naszym łańcuchu,Aż łańcuch w rękach przybierze kształt zbroi,Aż z nich uderzy wielka chwila czynuDla nas i wrogów...Odchodź, Polski synu!

Lwów 3 marca 1859.

Comments

Loading comments…