Część druga — XLIV

Translated from Spanish by Edward Boyé

Przedziwny Hidalgo Don Kichot z Manczy

Niebieskim darem, źle przyjętym

Ty, który spoczywasz w łożu,Na puchach i miętkich tkaninach,Od zmroku do wschodu słońca,Głębokiem śnieniem zmorzony.

O najdzielniejszy rycerzu,Jakiego Mancza wydala,Droższy i czystszy niż złoto,Dobyte z arabskiej pustyni.

Wysłuchaj głosu dziewicy,Szlachetnej, lecz srodze strapionej,Której żar słońc twych błyszczącychNamiętną zapalił duszę.

Szukając przygód po świecie,Nieszczęścia innych znajdujesz,Zadajesz rany, a potemO lek się na nie nie troskasz.

Rzeknij mi, dzielny młodzianie,(Niech Bóg zamysłom twym sprzyja),Czy wzrosłeś wśród gór de Jaca,Czy na libijskiej pustyni?

Zali cię węże karmiłyI zali piastunką twą byłaCiemnica puszcz niezgłębionychI trwoga, patrząca z abisów?

Twa Dulcynea, dziewica,Dobrze rozrosła i krzepkaMoże się chełpić, że lutąBestję ujarzmić zdołała

Dlatego też będzie sławiona,Od Tagu po Manzanares,W Henares, Jarama, HarlanzaWszędzie jej imię zasłynie.

Ach, gdybym mogła nią zostać,Dałabym za to mą suknię,

Różnemi barwami upstrzonązłotem w krąg bramowaną.

O móc się czuć w twem objęciu,Lub ledz przy tobie w łożnicy,Drapać cię w głowę pieszczenie,By ją od świerzby uwolnić!

Zbyt wiele żądam, niegodna,Tej laski mi nie dostąpić,Wystarczyć musi nędznicy,Jeśli się stóp twoich dotknie.

Jakieżbym dała ci czepki,I jakie srebrne papucie,Jakie pluderki z DamaszkuI jakie płaszcze z Holandjej

Perły tak wielkie jak orzech,By twoje ciało zdobiły;Perły te równych nie mająZowią się przeto „Jednemi“.

Ze swojej skały tarpejskiejNie patrzysz Neronie manczański,Na pożar, w którym goreję,Ni go swym gniewem ożywiasz.

Jestem niewinnem dziewczątkiem,Nie doszłam i lat piętnastu,Przysięgam, że liczę czternaścieI trzy miesiące dopiero.

Nie jestem ułomna ni chroma,Nie mam skaz żadnych, ni braków.Płowe, jedwabne me splotyDo ziemi sięgają prawie.

Chocia mam usta do dziobaPodobne, a nos spłaszczony,To topazowe me zębyUrodę mą wznoszą w niebiosa.

Głos mój, jeżeli go słyszysz,Jest tkliwy i pełen słodyczy.Postawa więcej niż średnia,Wysmukła i prosta jak trzcina.

Te wdzięki i inne jeszcze,Są łupem twego kołczana,W tym zamku jest me mieszkanie,A zowię się Altisidora.

Comments

Loading comments…