Część pierwsza — XXVI

Translated from Spanish by Edward Boyé

Przedziwny Hidalgo Don Kichot z Manczy

Drzewa, rośliny i kwiaty,Co owe miejsca zdobicieW zieleni kolor bogaty,Gdy wam jest tajne me życie,Znajcież przynajmniej me straty!

Niech boleść, co mnie uciska,Wśród myśli srogich zawiei,Wam spojrzeć tylko da zbliskaNa gorzkie łzy Don Kichota,Płynące po DulcyneiZ Toboso.

Tu, w tej samotnej ustroni,Kochanek o wiernej duszyPrzed swoją damą się chroni;Nic jego boleści nie zgłuszy,Ze złej nie wyrwie go toni!

Miłość go szarpie i nęka,Dni schodzą, zbyte nadziei.To też beczkę łez już mękaZbiera z oczu Don Kichota,Płaczących DulcyneiZ Toboso!

Ciągle szukając przygody,Wśród skał i dzikich pustaci,Przeklina nieczułych serc lodyI swoje serce bogaciPrzez same tylko zawody.

Amor — o wielcy bogowie!—Kawałkiem rzemiennej szleiMocno go chłosta po głowie,Więc płyną łzy Don KichotaZ tęsknoty po DulcyneiZ Toboso

Comments

Loading comments…