Rozłączenie (Eminescu, 1933)
Translated by Emil Zegadłowicz
Jakież, droga, pamiątki rozłąkę ukoją — ? —ciebie jedynie pragnę, lecz tyś już nie moją;cóż mi z róży, co w włosach twoich pąsowiała — ? —jedną mam dzisiaj prośbę — byś mnie zapomniała.
Czyż ta pewność, że było szczęście i kochaniemiałaby mieć w pamięci wiekuiste trwanie — ? —W rzece — chociaż tejsamej — wciąż nowe rwą fale,pocóż więc te ustawne, nieodmienne żale —skoro i tak żywotów naszych przeznaczeniembyć zaledwie snem cienia lub raczej snu cieniem.
Pocóż więc szept twej troski nademną ulata — ? —pocóż dawno zmarłemu zmarłe liczyć lata — ? —
Czyli dziś czyli jutro umrę — wszystko jedno —obym się w bezpamięci zanurzył bezedno,obyś ty zapomniała o szczęściu prześnionemi o mnie w śnie głębokim na zawsze zgubionym;niechaj istnienie moje czarny cień nakryjejakobym nigdy nie żył; niech myśli niczyjenie spoczną na mnie — nawet twoje! — Wielkim szałem— o, wybacz, droga, ciebie jedną miłowałem.
Ze zwróconą do muru pozostanę twarzą —niechaj zamarzną ognie co w oczach się żarzą;a gdy wpośrodku iłu sam stanę się iłemktóż odgadnie skąd byłem, kim wogóle byłem — ? —
Czyliż zdoła klasztorne i żałobne pieniewymodlić dla mnie spokój, wieczne odpocznienie — ? —— Jednak pragnę, by — nim się trumny zawrze wieko —ktoś twe imię wyszeptał nad zmarłą powieką.
A potem za płot rzućcie zewłok mój, o mili —spokojniej mi tam będzie niżeli w tej chwili!Tedy na widnokręgu wstanie kruków stadoi zasłoni firmament krakającą zwadą —z krańców ziemi zerwie się burza — w zawieruszezwieje proch mój po polach, w wichry rzuci duszę...
A ty pozostań — kwiatów otulona dechem —ze łzą w ogromnych oczach ,oczach, z dziecięcym uśmiechem;dziewczęciem trwaj — w dziewczyńskiej, wieczystej młodości...— nie wspominaj — gdy będę sam bez świadomości.
Comments
Loading comments…