Część pierwsza — III
Translated by Michał Koroway-Metelicki
Szatan (powieść wschodnia) Lermontowa
I nad kaukaskich gór szczytamiWygnaniec raju przelatywał;Brylantowymi lśniąc śniegami,Olbrzymi Kazbek świat zadziwiał;
Szczeliny paszcza była nizko,Jak żmii ciemne legowisko:To Darjał krety się ukrywał;I Terek wiódł tam fal swych szyki,Jak lew z rozwianym w grzywie włosem,I ryczał. Słuchał go zwierz dziki;Huczącym przerażone głosem —W błękitach ptaki go słuchały;I chmur złocistych tam gromadyZ południa biegły w dal na zwiadyku północy odpływały;I nad nim skały gęstym tłumemChyliły głowy zadumane,Wód Terekowych dziwnym szumemDo snu cichego kołysane;Na skałach groźnie się wznosiłyPotężne baszt zamkowych gmachy,Z piorunów śpiących dumnie drwiły —Dzielne kaukaskich gór szyldwachy!Świat dzikiej pełen był urodyI cudnie pięknym czar przyrody!Lecz szatan rzucił okiem wzgardyNa świat stworzony ręką BogaI został hardym, jak był hardy,Z nieprzejednanem licem wroga.
Comments
Loading comments…