Przemiany — VIII

Translated from Latin by Bruno Kiciński

Wtem Klimena na odgłos tak okropnej wieściWyrzekłszy, co się w takiej da wyrzec boleści,Smutna i obłąkana, świat przebywa cały,Patrząc, gdzie Faetona zwłoki się podziały.Na cudzoziemskiej ziemi znajduje mogiłę,Na której imię syna wyczytawszy miłe,Klęka, łzami je skrapia i rozgrzewa łonem.I siostry nad nieszczęsnym płaczą Faetonem,Niosą śmierci czcze dary, rzewne łzy i łkania,W dzień i w noc go wołają, lecz próżne wołania:Już nie słyszy klęczących na martwej mogile.Czwarty raz pełnym blaskiem księżyc jaśniał mile:One, jak zwykle, płaczą, bo dotkliwa strataPłacz im w nałóg zamienia. Wtem na grobie brataChcąc upaść Faetuza, rozpaczą miotana,Wraz poczuje, iż pod nią zdrętwiały kolana.Dąży do niej Lampacja; lecz ją korzeń więzi.Chcąc włosy rwać najmłodsza, drze liście z gałęzi.Ta widzi, iż jej stopa w pień jest obrócona,Ta, że w długie konary przeszły jej ramiona.Dziwią się; wtem ich ciało zwolna kora kryje,Od nóg idzie na łono, pierś, ręce i szyję;Z ust tylko jeszcze wolnych głos matkę przyzywa.

Cóż pocznie, cóż poradzi matka nieszczęśliwa?Swym córkom, póki mogła, uściski dawała;Chce więcej dla nich zrobić, zedrzeć korę z ciała,Chce z pięknych rąk gałęzie zerwać rozłożyste:Alić z nich, jakby z rany płyną krople krwiste.»Stój, matko! — zawołały — nie drzyj nas na nowo!Szarpiąc korę, nas ranisz. Matko, bądź już zdrową!«Mowę ich tłumi kora, ale łza z drzew płynieI od słońca stwardniała, trwa wiecznie w bursztynie.Pod tą nową przemianą w czystą wodę ścieka;Tak Rzymiankom do stroju dostarcza go rzeka.Świadkiem cudu był Cygnus, Stenela potomek,Faetona z Klimeny pokrewny i ziomek,Jeszcze bliższy przyjaźnią. Choć mu na poddaństwoLigurowie przysięgli, on porzuca państwoI nad brzeg Erydanu skore kroki niesie,W pomnożonym siostrami narzekając lesie.Głos mu ścichł, włos się w białe przeistoczył pióra,Długa szyja wyrosła, palce spięła skóra;Miękkie powstało pierze z pięknego odzienia,Dziób wyrósł — i tak Cygnus w łabędzia się zmienia.Lękając się piorunu, co go zbawił brata,Nigdy ani ku niebu lub w górę nie wzlata;W rzekach, stawach zarosłych przed słońcem ochłodySzuka zawsze i lubi sprzeczne ogniom wody.

Comments

Loading comments…