Przemiany — XVIII

Translated from Latin by Bruno Kiciński

Perseusz wężowłosy potwór i obrzydłyZgromiwszy, pruł powietrze szumiącemi skrzydły.

Gdy nad piaskami Libji z swym łupem przebywa,Z głowy srogiej Gorgony kilka kropel spływa;Te cudem wzięły życie, upadłszy na ziemięI odtąd tam się lęże srogich wężów plemię.Stąd, po niebie od wiatrów niezgodnych pędzony,Leci, jak dżdżysty obłok, w te i w owe strony.Z szczytu niebios przegląda różne części świataI cały w krótkiej chwili krąg ziemski przelata.Trzykroć widział Wóz mroźny i Haka nożyce,To w wschodnie, to w zachodnie gnany okolice.Gdy dzień zgasł, baczny na to, by w nocy nie błądził,Zstąpił w kraj hesperyjski, kędy Atlas rządził.Uprasza o gościnność do chwili, aż z morzaWenus Zorzy, a słońca nie wywabi Zorza.Tu przechodzący wzrostem cały ród śmiertelnyPanował olbrzym Atlas, syn Japeta dzielny;Hołduje mu brzeg świata i te morskie tonie,Gdzie słońce w wieczór pławi unużone konie.Błąkały się po łąkach niezliczone stada,I żadnego to państwo nie miało sąsiada.Od promiennego złota drzew liście blask niosły,I na złotych gałęziach złote jabłka rosły.»Jeśli wielkość na rodu piękności stanowisz,Wiedz, królu — rzecze Persej — iż mym ojcem Jowisz.Jeśli żądasz dzieł wielkich, nad niemi się zdumieji zwycięscę Gorgony godnie przyjąć umiej«.Rzekł; lecz Atlas był pomny wróżby w dawnym czasie,W tych słowach objawionej: »Przyjdzie czas, Atlasie,Że syn Jowisza zerwie złoto z twego drzewa«.Gdy się tej przepowiedni lęka i spodziewa,Murem ogród otacza; smoka w bramie kładzie,

I wzbrania cudzoziemcom wejścia ku posadzie.— »Precz stąd! — rzekł do Perseja — bo już żądzą płonęPrzekonania, że ród twój i dzieła zmyślone«.Groźby popiera siłą, z domu go wypędza.Słów słodkich, wreszcie groźnych Persej nie oszczędza,Lecz słabszy — bo któż mógłby Atlasowi sprostać? —»Gdy nie mogę od ciebie gościnności dostać,Przyjm ten dar!« — rzekł i w lewą stronę obrócony,Wskazuje mu twarz zgubną ohydnej Gorgony.Atlas zostaje górą; z włosów las wysoki,Z kości skały, z rąk, z barków powstały gór boki;Co dawniej głową było, jest dziś góry szczytem.I jak w księdze przeznaczeń miało być wyrytem,Nabrzmiał, rozrósł się Atlas w dalekie przestrzenieI dziś spoczywa na nim całe gwiazd sklepienie.

Comments

Loading comments…