Sztuka kochania — całość

Translated from Latin by Julian Ejsmond

I

Jeżeli ktoś z was Rzymianienie wie, co miłości sztukadokazać jest dzisiaj w stanie,niech w tej książce wiedzy szuka.

Niechaj uważnie odczytautworu tego stronice...A potem niechaj stosujeprzepisy moje w praktyce.

Sztuką jest kierować okrętprzez oceanu otchłanie...Sztuką — jazda na rydwanie...Sztuką jest też miłowanie...

Nie Ty sztuki tej tajemnicnauczyłeś mię, Febusie —Nie zdradziły ich swym śpiewemleśne ptaszyny milusie...

Nie zjawiła mi się Klioani jej siostry-boginie,jak Hezjodowi, gdy stadopasł ongi w Askry dolinie. —Doświadczenie jest mi dzisiajprzewodnikiem mym jedynie...

II

Młody żołnierzu, co pragnieszsłużyć i okryć się chlubąpod znakiem słodkiej Wenery...najpierw — znaleź twoją lubą.

Następnie — zdobądź jej miłość.Zdobywszy — umiej zachować.Całe działania zaczepneWedług moich rad przeprowadź.

Jestem pewien, przyjacielu,nie będziesz tego żałować...

III

Gdy od więzów jesteś wolny,korzystaj z pomyślnej chwili,wybierając tę, czar którejcałe życie twe umili.

Wiedz, że owa piękność słodkanie zstąpi ku tobie z niebana lekkich wiaterku skrzydłach...Znaleść ją na ziemi trzeba.

Myśliwiec wie, kędy w sidłaszybkiego jelenia złowi,wie, gdzie może stawić czołookrutnemu odyńcowi...

Ptasznik zaś — w jakich zaroślachzastawić ma lep na ptaki...Rybak — w jakiej wodzie chwytaćkarpie, liny i szczupaki...

Ty, co kobiecej pięknościszukasz wśród ziemskich padołów,naucz się znajdować miejsca,gdzie obfity będzie połów...

Nie potrzebujesz w tym celupodróżować po mórz fali —nie potrzebujesz twej lubejszukać w lazurowej dali.

Perseusz niech Andromedęsprowadza z Indji spalonej —Pasterz Frygijski niech w Grecjiszuka kochanki i żony.

Sam Rzym tyle pięknych kobietw swoich starych murach mieściiż — rzec można bez przesady —jest to w świecie raj niewieści.

Ile jagód ma Methymna,morze — ryb, Gargara — kłosów,ile ptasząt w głębi lasów,ile gwiazd jest wśród niebiosów,

tak są liczne w naszym mieściemłode a cudne dziewice...Niedarmo w nim słodka Wenusobrała swoją stolicę...

IV

Nieporównane pięknościznajdą Rzymianie szczęśliwipod portykiem Pompejusza,na forum, w galerjach Liwji...

Na Adonisowych świętachsposobności nie są rzadsze —Lecz najskuteczniej swe sidłazastawiać można w teatrze.

Znajdziesz kobiet cudnych krocie:tę — oszukać będziesz w stanie,tamta zajmie cię przelotnie,innej — dasz swe miłowanie...

Jako mrówki niosąc ziarnotworzą nieraz szyki długie

i jakgdyby oszalały,latają jedne przez drugie —

Jako pszczoły, które tłumnierunąfruną w jasne dni pogodne —z kęp pachnącej macierzankizbierać słodkie skarby miodne —

Tak kobiety do teatruśpieszą rzeszą nieprzebraną.Każda widzieć chce — lecz każdapragnie zwłaszcza być widzianą...

Romulus pierwszy z teatremzłączył miłość. Przez porwanieSabinek, zdobyli sobieżony, rycerscy Rzymianie.

Odtąd wierny swej tradycjiuświęconej z bogów łaskiteatr zastawia na cnotępułapki i samotrzaski.

V

Cyrk jest również dobrym gruntemdo robienia znajomości.Siądź przy lubej jaknajbliżej.Ujdzie to śród tłoku gości.

Ciasnota cię zmusi wkrótceprzycisnąć się jeszcze bardziej.Dziewczę zniesie to cierpliwie...Rozmową twą też nie wzgardzi.

Widząc konie na arenie —chwal te, które ona chwali...Widząc bóstwa — pochwal Wenus,co twe serce żarem pali...

Kiedy kurz z areny padniena pierś białą twojej miłej,drżącą ze wzruszenia rękąstrzepnij lekko owe pyły...

A jeżeli kurz nie padnie —strzepnij również... nic nie szkodzi...

Niechaj widzi twą troskliwość,niech się na twą tkliwość zgodzi...

VI

Przyjdzie chwila, gdy w triumfielśniąc od złota i purpuryciągniony przez konie śnieżnewjedzie Cezar w nasze mury...

Przed nim będą iść w kajdanachpokonanych Partów wodze...Tłum młodzieńców, roje dziewczątzgromadzą się na ich drodze.

Gdy o królów, gór, rzek mianozapyta cię twoja luba —mów, objaśniaj — bo inaczejpewną będzie twoja zguba.

Powinieneś zaspokoićciekawość twego dziewczęciamówiąc o tem, o czem nie masznawet słabego pojęcia.

„Tu Tygrys błękitnowłosy...“udzielaj objaśnień — „a tuz wieńcem trzcinowym na czolezacna postać Eufratu...“

Ci jeńcy — to są wodzowie...Choć ich nie znasz — swoją drogą,syp nazwiska pierwsze lepsze,co do nich pasować mogą.

VII

Uczty ułatwiają równieżdostęp do dziewic, a wino(trzeba wyznać to otwarcie)nie jest ich krasą jedyną.

Wino czyni serce tkliwem.Miłość duszę opromienia...Wino i miłość — to płomieńrozpalony śród płomienia.

A by sądzić o piękności,bezpieczniej poczekać do dnia.

Noc i wino — źli doradcy...Zwodniczy ma blask pochodnia.

Dniem zobaczył ongi Parystrzy boginie... Kto dniem sądziklejnot, dziewczę i purpuręten napewno nie pobłądzi.

Noc zaciera moc usterek(zgodzicie się chyba zemną).Nocą nie ma brzydkich kobiet(zwłaszcza gdy jest bardzo ciemno).

VIII

Czyż wyliczać wszystkie miejscagdzie urządzać można łowyna kochanki? Mój poematbyłby wówczas stutomowy...

Byłoby to niepotrzebne— jak mi się słusznie wydaje —Nie sposób jednak pominąćkąpielowe miłe Baje...

Gdy się o miłości baje,na myśl muszą przyjść nam Baje,gdzie kąpiel każdy dostaje,i... z raną w sercu zostaje.

Tam wre życie namiętnościna słonecznej plaży modnej.Tam na cnotę dziewic dybierzymski „Esikus pogodny“.

IX

Dotąd wyliczałem miejscagdzie zastawiać trzeba sieci,w które nasza ukochanamimo woli swojej wleci.

Teraz opowiedzieć pragnę,jak zdobyć jej miłość trzeba.Kochankowie wszystkich krajów...Głos mój będzie głosem nieba.

Zdobędziesz każdą kobietęna jaką uczujesz chrapkę,

tylko umiej gdzie należyzręcznie zastawić pułapkę.

Ta co ci się poddać nie chceręczę żeby się poddała,ręczę że miłością pała, —tylko... nie jest dosyć śmiała.

Miłość zakazana nęcirównie mężów jak dziewice.Mąż ukrywa swoje żądzelecz dziewice zdradza lice.

Jeślibyśmy pierwsze krokiczynić zaprzestali, tobyu stóp naszych niewiast rojeznalazły się tejże doby...

Na miękkich łąkach buhajawidząc ryczy jałowica...Rży klacz na widok ogiera...Blednie od żądzy dziewica...

Idź do walki ufny w siebie,a wówczas — mogę ci przysiądz,

oprze ci się z pięknych kobietzaledwie jedna na tysiąc...

X

Najpierwszym twoim staraniemwinno być wejście w zażyłośćz subretką słodkiej pięknościku której uczuwasz miłość.

Jeżeli subretka owama swej pani zaufanie, —nie oszczędzaj żadnych darów,a co zechcesz — to się stanie...

W jej mocy leży pochwycićchwilę, kiedy pani tkliwależy w słodkim półomdleniui Amora łask przyzywa...

Jak złote kłosy tak cudniepromienieją jej oczęta.W najtajniejsze głębie duszywnika Wenus uśmiechnięta...

Dokąd Iljon był w żałobie,nie zdobył go szturm junaków.W dzień wesela przyjął koniaco w swym wnętrzu krył wojaków.

Wybierz chwilę, gdy twą pięknąo rywalkę zazdrość pali.Wystąpisz w roli mściciela.Wszystko łatwo pójdzie dalej.

Wykorzystaj dobry moment,póki wiatr dmie, póki żaglewzdęte... Błędnem jest przysłowie,że po djable to co nagle...

Pytasz, czy przezornie posiąśćwzględy subreteczki miłej?Odpowiedź jest na to trudna...Problemat — bardzo zawiły...

Czasem w służącej-kochancepomocnicę uzyskamy —Inna będzie chciała ciebiezatrzymać dla siebie samej.

Radzę wstrzymać się do czasuod amorów ze służącą,bowiem komplikacje różnespokój ci potem zamącą.

Nie chwytaj dwóch srok za ogon,Najpierw skończ romans z jej panią,a gdy wszystko się powiedzie,wówczas przyjdzie kolej na nią...

XI

Zbadaj grunt przez słodki liścik.Donieś o twej duszy stanie.Niech tysiące komplementówwyśpiewa jej twe kochanie...

Najuniżeńszymi prośbybłagać się wybraną godzi.Nie wstydź się prosić, gdy prośbanawet gniew bogów łagodzi...

Udawaj, że chcesz dar złożyću stóp najmilszej kochanki...

lecz — w ostatniej chwili — nie daj...Obiecanki to... cacanki...

Największa sztuka polegana tem, aby nic nie dawszyotrzymać od ukochanejdowód łaski najjaskrawszy.

Z lęku by nie stracić zysku,co z tego „dowodu“ płynie,niczego ci nie odmówi...Szczyt pragnień cię nie ominie...

— — — —

Studjujcie sztuki nadobneradzę Wam, młodzi Rzymianie,albowiem pięknemi słowyłatwo jest zdobyć kochanie.

Niechaj prostą, niechaj szczerąbędzie waszych serc wymowa —omijajcie wszystkie sztucznenienaturalne słowa...

— — — —

Jeżeli ci list odeśle,nieczytany, nieotwarty, —nie trać zbyt wcześnie nadziei.Bądź ufny i bądź uparty.

Cóż jest miększego od wody,i cóż twardszego od skały?A jednak najtwardsze skałymiękkie wody wydrążały...

— — — —

Jeżeli twe listy czyta,lecz nie odpowiada na nie, —wkrótce zacznie odpowiadać,gdy ciekawi ją czytanie...

Jeśli odmownie odpowie,niech cię to zbyt nie rozżali...Pisząc, byś nie pisał, pragnieażebyś pisywał dalej...

XII

Prosto aProstota — to mężów cnota,i ozdoba... Więc nie fryzujwłosów, ani ich pomadąjak to mówią — nie ulizuj...

Nieuczesany TezeuszAriadnę poił zachwytem,Fedra szalała z miłościza prostakiem Hipolitem.

Adonis, mieszkaniec lasów,stał się kochankiem Wenery.Bądź czystym... Lecz nie unikajśniadej, opalonej cery...

Niech twoja toga nie tworzybezładnie zgniecionych kłębów —Nie miej poplamionej szaty...Nie zapomnij płukać zębów.

Nie noś zadużych sandałów.Czub twój niechaj się nie jeży...

Niech twą brodę oraz włosystrzyże najlepszy z balwierzy...

Pamiętaj czyścić paznogcie.Oddech musi pachnieć mile.Inaczej — kochanka twojauciekać będzie o milę...

Większe zabiegi niech czyniąprzy toalecie kokoty,lub mężowie, których nęcąmężów haniebne pieszczoty...

XIII

Pij w miarę, by równowagęumysłu i nóg zachować.Popisz się z czem tylko możesz.Gdyś zgrabny — taniec poprowadź.

Jeśli głos masz piękny — śpiewaj(najlepiej — miłosne zwrotki).Musisz uwieść twoją lubąwyzyskując wszelkie środki.

XIV

Możesz wkraść się do jej sercaprawiąc zręczne komplementy.Najskromniejsza jest wrażliwąna czar pochlebstw niepojęty.

Nie żałuj obietnic. Bowiemlubi je bardzo płeć gładka.Przysięgając wierność — możeszJupitera brać za świadka.

Słysząc zaklęcia kochankówzaśmiewa się Jowisz stary...I on nieraz na Styks klął siężonie dochowywać wiary...

Kochankowie ośmielenikróla niebiosów przykładem,przysięgajmy — ile wlezie,dotrzymujmy — jego śladem...

XV

Czasem mogą ci się przydaćłzy gorące i lamenty.Jak wiadomo łza rozmiękczanajtwardsze nawet djamenty.

A czar boski pocałunkówktóż bezkarnie z nas pominie?Słodkim zaklęciom miłościone dają moc jedynie...

Całuj — jeśli ci dziewczynanie zabrania całowania...Całuj również wtedy, jeślicałowania Ci zabrania.

Może zacznie stawiać opóri przybierze groźną postać.Lecz się nie daj na to nabrać.Pragnie pokonaną zostać.

Ale warg jej delikatnychnie zrań brutalną pieszczotą.

Jeżelibyś był prostakiem —może się obrazić o to...

Kto po wzięciu pocałunkui po dalszy ciąg nie sięga, —godzien stracić to, co zyskał,stary głupi, niedołęga...

Mówisz, że to gwałt? Lecz gdybyśduszę kobiet dobrze znał ty,wiedziałbyś, że nic milszegoniema dla nich nad te gwałty...

Gdy mogąc być szturmem wziętąpiękna twoja wyjdzie cała,to ci w setnym pokoleniubędzie jeszcze pamiętała...

Źle udana, gorzka radośćna jej twarzy wówczas gości...Ale w serca tajnej głębiaż się będzie trząść ze złości...

XVI

Kobieta przenigdy pierwszakochanków swoich nie łowi.Lecz lubi być zaczepionąi poddać się kochankowi.

Błagajcie — aby otrzymać.Słuchajcie mądrej maksymy:Dziewice lubią nad wszystko,kiedy je o co prosimy.

Nawet Jowisz u stóp dziewicnajkorniejsze prośby składa.Żadna doń nie przyszła pierwsza,choć figurą był nie lada.

Jeśli jednak wzgarda jenoodpowiada na twe żądze, —nie nastawaj. Zarządź odwrót.Najlepsza to rzecz, jak sądzę.

Kto uchodzi przed kobietą,ten ją kusi, ten ją nęci, —

Kto się jej narzuca — zwyklebywa przedmiotem niechęci...

XVII

Kobiety, tak jak i ryby,różnym się sposobem łowi.Jedne z nich wpadają w sieciprzemyślnemu rybakowi.

Inne łapie się harpunem,jeszcze inne — zwykłą wędką...Łowienie jednych trwa długo,a zaś drugich — bardzo prędko.

Zmieniaj sidła zgodnie z wiekiemosób z którymi masz schadzkę.Stare sarny są czujniejszei dalej widzą zasadzkę.

Skoro dziewczę onieśmieliszzbyt ryzykownym fortelem,trafi na łotra uchodzącprzed zacnym uwodzicielem...

— — — —

Okręcie mój, rzuć kotwicę...O miłowania potędzeodpocząwszy chwilę jednąśpiewać będę w drugiej księdze...

I

Śpiewajmy hymn triumfalny.Oto zdobycz z bogów łaskiwpadła w zastawione przez nasumiejętnie samotrzaski.

Niechaj szczęśliwy kochanekwawrzyn złoży na mej skroni,imię me sławiąc nad starcaz Askry i ślepca z Meonii.

Ale niedość, że me wierszedały ci lubą w objęcia.Nauczę cię, jak zachowaćna stałe miłość dziewczęcia.

Minos nie zdołał przeszkodzićśmiertelnemu użyć skrzydeł.Ja chcę skrzydlatego bóstwanie wypuścić z moich sideł.

II

Nie mogę zrodzić uczuciatessalskich wróżek zaklęcia,uczone czary Medei,ni talizman ze źrebięcia.

Gdyby bowiem moc tę miałaczarnoksięzka sztuka cała,Medea Jazona, Cyrce —Ulyssa by zatrzymała.

Na bok więc magiczne płyny,na bok trujące odwary...Do szaleństwa doprowadząnajzdrowszego takie czary...

III

Bądź miłym, będziesz kochanym.Łącz ciała i duszy piękno,albowiem zalety duchanawet czasu się nie zlękną.

Płyną lata, płyną, płyną...Piękność ciała szybko mija.Z róż zostają jeno ciernie.Więdnie fiołek i lilija.

I tobie, młodzieńcze cudny,niezadługo włos zbieleje.Zmarszczki lica twe pokryją...wiatr rozwieje twe nadzieje...

Studiuj sztuki i nauki.Piękno ducha nie przeminie.Ulisses dzięki wymowiezawojował dwie boginie.

IV

Grzeczność, serdeczność, uprzejmośćprzenika do serca ludzi.A zgryźliwość i kłótliwośćpowszechną nienawiść budzi.

Nikt nie ma chyba sympatiido wilka, albo jastrzębia.

Natomiast wszyscy kochamyi jaskółkę i gołębia.

Zostaw na stronie złośliwość.Niechaj uśmiech zawsze gościna twych ustach. Miłe słowobywa pokarmem miłości.

Przez kłótliwość żona mężatam, gdzie pieprz rośnie wygania.Napewnoby siedział w domumając słodycz jej kochania.

Przez kłótliwość mąż swej żoniezałazi potem za skórę.Sądzi, że skwitował długi,zrobiwszy jej awanturę.

Im wolno... Małżeństw posagiemsą zawsze kłótnie dwóch osób.Ale kochance nie możnanawymyślać w żaden sposób...

Do spania w jednej łożnicynie zmusza Was siła prawa

Waszym prawem słodka miłośćco serca szczęściem napawa.

V

Nie mam zamiaru bogaczomwykładać sztuki kochania.Nie potrzebuje mych naukten, który ma coś do dania.

Zawsze, gdy zajdzie konieczność,może dać rzecz jaką drogą,Obfitszeobfitsze niż ja posiadaśrodki, które uwieść mogą.

Jestem poetą ubogich,ponieważ będąc ubogimkochałem, ach i gorzałemogniem namiętności srogim.

Nie mając innych funduszówza kochanek moich wdzięki,dawałem jako zapłatęme najpiękniejsze piosenki.

Niezamożny ograniczyćmusi swoje postulaty.Cierpi wiele rzeczy, którychnie zna kochanek bogaty.

Gdy raz w gniewie potargałemmojej lubej włosy — pomnę,jakie z tego miałem smutkii jakie koszty ogromne.

Utrzymywała bezczelna,że strój jej został rozdarty...Niźli się kłócić z kobietą —łatwiej zwalczać dzikie Party...

VI

Jeśli twoja luba będziesurową i niedostępną,bądź cierpliwy, odpędziwszyna bok wszelką myśl posępną.

Jeśli wolno zegniesz gałąź,to się zgina jak sprężyna.

Lecz pęknie na dwoje wówczas,gdy ją się gwałtownie zgina.

Płynąc powoli, z uporem,pływak nurt rzeki przepłynie.Ale pragnąc z prądem walczyćśród wezbranych nurtów zginie.

Cierpliwość odnosi triumfnad tygrysami dzikiemii nad lwami okrutnemiz pustyń numidyjskiej ziemi.

— — — —

Gdy kochanka się opiera —ustąp... a twój triumf pewny.Czyń — co ci uczynić każe.Płacze? Płacz udawaj rzewny.

Śmieje się? Pękaj ze śmiechu...Co powie — powtarzaj za nią...Przecz — czemu jej usta przeczą.chwalChwal — co chwalą, gań — co ganią...

Trzymaj nad nią parasolkę...W ciżbie — toruj lubej drogę.Pod stopy jej złóż kobierzec...Obuj lub rozzuj jej nogę...

Nie płoń się ze wstydu, jeśliponiżenie ci przypadłotrzymać twoją wolną ręką(rzecz to hańbiąca) zwierciadło...

Pomnij, że i sam Herkulestakie rzeczy spełniał ongi,a niemniej czcimy dziś wszyscypółboga tego posągi...

VII

Jeżeli twoja kochankana Forum da ci spotkanie —przed umówioną godzinąpierwszy musisz przybyć na nie.

Skoro zawoła na ciebie —pędź, leć — ile tylko siły.

Bacz, by najliczniejsze tłumybiegu twego nie zwolniły.

Jesteś na wsi? Gdy cię wezwie,śpiesz się, jak się wszyscy śpieszą,co kochają... Gdy powozubrak ci — musisz ruszyć pieszo.

Nic cię wstrzymać nie powinno,jeśliś jest naprawdę czuły.Ani deszcze, ani śniegiani skwary kanikuły...

VIII

Miłość jest obrazem wojny.Tchórze opuszczą jej znaki.W słodkich obozach kochaniamusisz znosić trud wszelaki.

Gdy miłujemy — znosimynajstraszniejsze niewygody:długie marsze, ostre zimy,ciężkie noce, srogie chłody...

Nieraz znajdziesz się pod deszczustrugami lodowatemi.Nieraz będziesz przeziębniętyspoczywał na twardej ziemi.

Znoście to wszystko... Apollozamieszkiwał chatkę nizką,kiedy Admetowe stadowyprowadzał na pastwisko.

Któż by z nas mógł się rumienićidąc śladem Apollina.Niechaj zrzuci pychę z sercakto miłością żyć poczyna.

IX

Gdy nie możesz do kochankidostać się zwyczajną drogą,gdy napotkasz drzwi zamknięte, —nie popadaj w rozpacz srogą...

Wleź na dach... Po trudnej drodzepoprowadzi cię kochanie.

Lub wślizgnij się górnym oknemzdradziecko a niespodzianie.

Będzie zachwyconą — wiedząc,jak się narażałeś dla nieji bezczelnej twej śmiałościjestem pewien, że nie zgani.

X

Do służącej, do lokajaprzemawiajcie ze słodyczą.Nie wstydź się, kochanku pyszny,ścisnąć ich dłoń niewolniczą.

Nie szczędź podarków... Nie pomiństróża co bramę zamykani też u drzwi sypialnistojącego niewolnika.

XI

Nie każę ci obsypywaćdarami twej ukochanej.Przyślij upominek drobnyale ze smakiem wybrany.

Gdy się w sadzie bujne drzewapod owocu gną ciężarem —kosz najpiękniejszych owocówodpowiednim będzie darem.

Mów, że pochodzą z twej wioski(wieś masz w pobliżu stolicy)choć kupiłeś je na targuu przekupki na ulicy.

Poślij lubej twej najlepiejkasztany lub winogrona.Kasztany — to Amaryllissłodycz była ulubiona.

Lecz ty na widok kasztanównowoczesna Amarylkowołasz niezadowolona:„Jakto? Dał kasztany tylko?...“

Prócz owoców posłać możeszkwiczoły albo gołębie.W ten sposób dasz lubej poznaćwiernych uczuć twoich głębie.

Zali ci mam radzić przesłaćtwej kochance tkliwe rymy?Chcemy solidniejszych darów,chociaż poezje chwalimy.

Nawet dziki barbarzyńcanieogładzony, nieczułymoże być pewien tryumfujeśli ma pełne szkatuły.

Żyjemy dziś w złotym wieku.Wszystko otrzymasz za złoto.Ta co nawet słynie cnotąnagradza złoto pieszczotą.

Gdyby sam Homer się zjawiłw towarzystwie muz dziewięciu,ale z pustemi rękoma,wyznając miłość dziewczęciu

choć nad jego utworamiwszędzie słyszymy zachwyty —sam Homer, mimo swej sławy,wyleciałby na łeb zbity.

XII

Jeżeli pragniesz zachowaćna długo miłość twej pani,chwal to wszystko co w niej widzisz,chwal i to co widzisz na niej.

Stroi się w szkarłaty z Tyru?Pochwal tyryjskie szkarłaty.Z wyspy Kos ma strój? Z zachwytemwielb tego rodzaju szaty.

Świeci złotem? Mów że złotomniej słoneczne niż jej lica...Jest w futrze zimowym? Futroniech cię nad wszystko zachwyca.

„Palisz mię żarem miłości“powiedz — jeżeli włożyłazbyt lekką tunikę „ale —czy się nie zaziębisz, miła?.“

Podziwiaj jej uczesanie,czy fryzuje się żelazkiem,

czy na poły dzieli włosyboskim jaśniejące blaskiem.

Pochwal w tańcu jej ramiona.Chwal jej głos — gdy pieśni nuci.A skoro je skończy śpiewaćniech cię to serdecznie smuci...

XIII

Miłość słaba na początkugdy przechodzi w nawyknieniecoraz bardziej potężnieje,zmienia się w żywe płomienie...

Byk, którego dziś się lękaszbył kiedyś mlecznym cielaczkiem.Wielkie drzewo rozłożystedawniej było małym krzaczkiem.

Małym źródłem się poczynarzeka ku morzu płynąca.Nieskończoną ilość wodyczerpie z dopływów tysiąca.

Przyzwyczaj do siebie lubą...znaczy to ogromnie dużo.znośZnoś wszelakie jej kaprysy,choć cię męczą, choć cię nużą.

Niech cię widzi bezustannie.Niech nic prócz ciebie nie słyszy.Niech twój obraz dniem i nocąukochanej towarzyszy.

Lecz gdyś jest pewien, że tęsknido tkliwej miłości twojej,oddal się... Twe oddalenieniechaj ją zaniepokoi.

Niech odpocznie... Wypoczętaziemia sutsze daje plony.Chciwiej deszczu zimne strugipochłania grunt wysuszony...

Lecz niech twoja nieobecnośćnie dłuży się nieopatrznie.Luba o tobie zapomnii o innym myśleć zacznie.

Czas leczy wszelkie tęsknoty.Nieobecny Menelausie,Tyś był winien, że z Helenątrojańczyk w amory wdał się.

Jak można było odjeżdżać,gdy została żona młodapod jednym dachem z Parysem.Wszyscy wiemy — krew nie woda.

Szaleńcze, dałeś gołąbkęna pożarcie krogulcowi.Jagniątko wilkowi, którytysiące owieczek łowi...

Helena była niewinną.Parys był również nie winien.Każdy z nas na jego miejscuto samo zrobić powinien.

Mąż dał im lokal do grzechui zostawił czasu mnóstwo.Mąż — powiedzieć można — całesprowokował cudzołóztwo...

XIV

Nie tak straszny jest odyniecgdy kły toczy rozszalałe,ani żmija nadepnięta,ni lwica gdy karmi małe — ...

Jako zdradzona kobieta...Wściekłość płonie na jej twarzy.Jest jak szalona Bachantka.Na wszystko się wówczas waży.

Ostrożny kochanek winienzazdrości lubej nie budzić.Jest to bardzo niebezpieczne,(tutaj nie ma co się łudzić).

Nie znaczy to jednak wcale,bym bronił mieć, cenzor srogi,więcej ponad jedną miłość...Chrońcie mię od tego bogi...

Baw się... Lecz skromnym woalemprzysłoń twe zdrożne tkliwości...

Zwłaszcza strzeż się chełpliwościktóra w tylu sercach gości...

Nie dawaj lubej podarkuktóry inna poznać może.Nie naznacz sobie dwóch schadzekw jednym miejscu, w jednej porze.

Jeśli ukrywana miłośćwyda się jednak przypadkiem,przecz bezczelnie... (Stary Jowiszmoże znowu być twym świadkiem)

Ani nie bądź bardziej czuły,ani też bardziej poddany —Możnaby za dowód winypoczytywać takie zmiany.

Lecz nie żałuj gorliwościw zapasach miłosnych, abyujść podejrzenia iż jesteśwyczerpany już i słaby...

Niektórzy używać radząmiłosnych ziół rój szkodliwy.

Cząber albo pieprz zmieszanyz ostrym nasieniem pokrzywy.

Żółty ząbownik wsypanyw stare wino... Straszne jady...Wenus nie lubi tych środków.I bez nich da sobie rady.

Używać jedynie możnaczosnek z Megary napołypomieszany z pachnącemipodniecającemi zioły.

Do tego dodać należyjaj, miodu i szyszek sosny.Będzie z tego pożytecznyi smaczny napój miłosny.

Ale dosyć już przepisówEskulapa. Wróć, Erato,do toku opowiadania.Najwyższa już pora na to.

XV

Radziłem ci jaknajbardziejtaić niewierności twoje.Obecnie porzuć tę drogęi rozgłaszaj twe podboje.

Nie gań mej niekonsekwencji:W lekki okręt wiatrem gnanyNotus, Zefir i Eurusdmą zazwyczaj na przemiany.

Woźnica swoim rumakomraz musi popuszczać wodze,to znów je gwałtownie ściągagdy się rozbrykają srodze.

Niektórzy z kochanków mogąźle wyjść do ustępstw przywykłszy.Miłość bez współzawodniczkiniektórym się z dziewic przykrzy.

Niewielka szczypta zazdrościdla gnuśnych nie jest szkodliwa.

Niech więc od czasu do czasutwa luba zazdrosną bywa.

Pytasz jak długo ją możnapozostawiać w tej boleści?Odpowiem ci: niezbyt długo.Zaciętym jest gniew niewieści.

Spiesz się... Cudną, śnieżną szyjęotocz miłośnie ramiony.Spij łez krople djamentowez jej twarzyczki zasmuconej.

Płacz jej osłodź całowaniem,i czarem pieszczoty słodkiej...Uspokoi się... Wszak niemanic lepszego nad te środki.

A jeżeli ją ogarniagniew zaciekły, gniew płomienny,jeżeli pomiędzy wamizapanuje stan wojenny,

Ułagodzisz jej zawziętośćpo onym okrutnym boju,

bylebyś umiał na łożupodpisać traktat pokoju...

Tam mieszka spokojna zgoda,tam przebaczenie się rodzi.Tam kochanek wszelkie dąsybardzo łatwo ułagodzi.

Po uspokojonym gniewiei po zakończeniu sprzeczkitem tkliwiej łączą swe dzióbkipogodzone gołąbeczki.

Świat był z początku chaosem.Niebo, morze z ziemią pustą, —wszystko było pomieszaneze sobą, jak groch z kapustą...

Niebo wzniosło się nad ziemięi powstały wód odmęty,a pusta ziemia zrodziłanajróżniejsze elementy.

Leśny zwierz zapełnił bory.Ptactwo — powietrzne przestworza,

a zaś ryby się ukryływ lazurowej głębi morza...

Ludzie błądzili po polachzaciekli, okrutni, dzicy,nieuznający własności, —no — poprostu... bolszewicy.

Cała trudność mieszkaniowanie istniała w owe czasy,gdy się zważy, że mieszkaniemludzi owych były lasy.

Pożywieniem — zwykła trawa.A gałęzie listne — łożem...Nikt nie znał bliźniego swego...Ach, dziś tak już żyć nie możem.

Słodka rozkosz dała miękkośćtym obyczajom surowym.Męża z niewiastą złączyłatkliwa żądza w czasie owym.

I nie było im potrzebasłuchać przepisu żadnego.

Każdy wiedział bardzo dobrzejak się trzeba wziąć do tego.

Czar miłości wszędzie gości,wszystko na świecie zwycięża.Ptaszyna kocha ptaszynę,ryba — rybę, a wąż — węża...

Jałowica kocha byka,rogacza — sarenka dzika.Zaś kozła koza ma w cenie,choć go czuć jak utrapienie.

Klacz miłosnym szałem gnana,mknąc przed siebie w świat daleki,aby zobaczyć kochanka,przepływa najszersze rzeki.

Odwagi więc. Moc miłościto potężny środek, któryrany goi, troski koi,lepiej nad wszelkie mixtury...

XVI

Kiedy tak śpiewałem — naglezobaczyłem Apollonaw wieńcu laurów... Słodko brzmiałazłotej harfy pieśń natchniona.

I powiedział wieszczo Febus:„Owidjuszu, piewco drogi,mistrzu w sztuce miłowania,wnijdź w świątyni mojej progi...

Na jej wrotach ujrzysz napis:„Znaj sam siebie“ — Niechaj rzeszauczniów twoich i wyznawcówdo świątyni tej pospiesza.

Albowiem jedynie tego,który zna siebie samegorozumne przewidywaniaw miłości od zgryzot strzegą.

Mierzy zamiary na siły,nie zaś siły na zamiary.

Wyzyskuje wszelkie środkido usidlenia ofiary.

Niech z tego mądrze skorzysta,jeżeli ma piękne lica.Niechaj śpiewa jaknajwięcej,jeśli śpiewem swym zachwyca.niechNiech pije — jeśli jest z niegosympatyczny pijanica...

Jeżeli ma ładną skóręNiech swe ramiona obnaży...Wogóle powinien robićwszystko to, z czem mu do twarzy.

Ale nieznośny gaduła,lub wierszopis nałogowyniech się nigdy nie ośmieliprzerwać w połowie rozmowy, —

by zanudzać otoczenieprozą lub w wiązanej mowie...“Tak przemawiał boski Febus.Słuchajcie go kochankowie.

XVII

Mało szczęścia, smutków wielezakochanych jest udziałem.Niejeden dozna przykroścityle, ile ja doznałem.

Moc owocu ma oliwka,Hybla pszczół, Atos zajęcy,a morskie pobrzeże muszel...lecz Miłość ma smutków więcej.

Kobiety miewają częstokaprysy niezmiernie głupie.Gdy ci każą zrobić głupstwo,podówczas — ze wstydem — zrób je...

XVIII

Śpiewać będę wielkie czyny.Kochankowie, z całej duszyradzę wam uwagę skupići wytężyć bacznie uszy.

Znieś rywala bez szemraniaa ujdziesz niechybnej klęski.Do świątyni Jupiterawjedziesz w triumfie zwycięski.

Przepis ten jest mędrszy stokroćniż wszelkie inne recepty.Zdradza cię kochanka twoja?Nie złap-że się na ten lep ty...

Nie wzbraniaj jej do rywalarobić perskie oko, aninie waż się nigdy dotykaćmiłosnych listów twej pani.

Jej wyjście ani jej przyjścieniechaj cię nic nie obchodzi.Jeśli cię zdradza przelotnie,mów sobie: „Cóż to mi szkodzi?“

Co do mnie, przyznam się szczerze,nie jestem na wysokościmojej teorji kochania.Zdrada kochanki mię złości.

Choćbym się starał na wszystkopozwalać lubej dziewczynie— nie mogę, trudno, nie mogę...choć dobrze wiem, że źle czynię...

XIX

Wenus, bogini miłości,najskrytsze wdzięki przesłania.Zwierz spełnia zaś na widokutajne obrządki kochania...

Na widok ten zawstydzoneoczy odwraca dziewica...Dla ludzkich sprawek miłosnychkonieczną jest tajemnica.

Zbyt jasne, nazbyt jaskrawebywają słońca promienie.Jeżeli już nie ciemności —to wybieramy półcienie...

Nawet podówczas, gdy ludziepółdziko pędzili życie,

kiedy im dęby dawałyjedzenie oraz ukrycie, —

nawet podówczas ród ludzkimiłosne obrzędy czyninie na widoku publicznym,lecz w lesie albo jaskini.

Tak wstydliwości przestrzegałprzed laty człowiek pierwotny.A dzisiaj — dziś co widzimy?Wszędzie — upadek sromotny.

Każdy o swoich podbojach,proszony czy nieproszony,gada i gada i gadanajprzeróżniejsze androny.

Ale robią, co swym triumfemnazbyt rozgłośnie się szczycą.Tajemne sprawy miłościpowinny być — tajemnicą.

XX

Nie wytykaj swojej lubejnigdy nigdzie żadnej wady.Będziesz mi niezmiernie wdzięcznyjeśli posłuchasz tej rady.

Na ciemną płeć AndromedyPerseusz patrzał przez szpary.Hektor we wzroście swej żonynie widział żadnej przywary.

Dla rozlicznych wad kobiecychmiano cnót znaleźć nie trudno.Czarniejszą od smoły nazwiesz„swoją czarnuszką przecudną“.

Z Minerwą — porównasz rudą,zaś tę, co żyje rozpustą— z Wenerą... „Pulchniutka“ — powieszo kobiecie, co jest tłustą.

Wyrazisz się w uniesieniu,że powiewna i anielska,

o innej kobiecie, którachuda jest, jak śmierć angielska.

W ten sposób każdziutkiej wadziebliskiej cnoty nadaj miano,a odrazu wstępnym bojemzawojujesz ukochaną.

Nie pytaj jej nigdy jeno:„Cudna, żyjesz od ilu lat?Jaki narodziny twojemiał zaszczyt widzieć konsulat?“

Zostaw troskę tę cenzorom.Zwłaszcza jeśli piękna paninie jest już pierwszej młodości.Niezręczność ją twoja zrani.

XXI

W sztuce kochania uczeńszebywają dojrzalsze damy.Jak wiadomo przez ćwiczeniatalent udoskonalamy.

Wiadome im są tajnikimiłości, innym nie znane...przykuwają nas do siebiezwłaszcza przez pieszczot odmianę.

Żadne malowidło nie znatak bezmiernej lubieżnościjaka w sercach, jaka w ciałachtych namiętnych istot gości.

Najsłodsza jest rozkosz, jeślirównie jej słodycze pojąrównie jej powaby nęcąi mnie i kochankę moją.

Nienawidzę wszelkich uczućniewzajemnych... Nigdy przetonie pragnę pieścić się z chłopcemani z przekupną kobietą.

Nie jest mi rozkoszą — rozkosz,co ją z obowiązku dano.Raz na zawsze z obowiązkówzwalniam moją ukochaną.

Słodko mi jest słyszeć głos jejdrżący szczęściem, półomdlały,gdy mię prosi, żebym zwolniłnamiętności mej zapały...

Wzrok oślepły od szaleństwa.Oczy od miłości mrącezwraca ku mnie rozkochana,pieszczot dając mi tysiące...

Ale najpierwszej młodościobce są owe zalety.Mają je — jedynie tylko —dojrzalsze nieco kobiety...

Niechaj inni młode winozapijają — do stu katów —Ja pić pragnę stare trunkiz czasu dawnych konsulatów...

XXII

Ale oto już kochankówukryło puszyste łoże.

Muza moja do sypialniw żaden sposób wejść nie może.

Zresztą i bez jej wskazówekrady sobie świetnie dadząi nie zostaną bezczynnipod Amora słodką władzą...

Co należy wówczas mówićbardzo dobrze wiedzą sami.Nie będą również w kłopocieco trzeba robić z rękami.

Powoli dążcie do celumoi kochankowie mili...Opóźniajcie szczyt rozkoszy —jeżeli was nic nie pili.

Przerywajcie słodką pracę,aby trwała jaknajdłużej.Przed najśmielszemi pomysłyniechaj żadne z was nie stchórzy...

Drżącą światłością zaświecątwej dziewczyny słodkie oczy,

jako złoty słońca promieńdrży odbity w wód przeźroczy...

Wyrazy żądzą dyszące...Szepty namiętne i skargina zbielałych wargach mrące...Palące jak ogień wargi...

Uniesiony namiętnościąnie wyprzedzaj twojej pani.Najmilej, gdy jednocześnieprzybijecie do przystani...

XXIII

Kończę... Niechaj wdzięczna młodzieżozdobi me czoło mirtem.Niechaj wielbi imię mojei niech się zajmuje flirtem...

Jak Wulkan Achillesowiongi dał zwycięskie bronie,tak ja daję dziś kochankomnajprzedniejszy oręż w dłonie.

Niechaj walczą w moje imię,a gdy zwalczą dziewic wstyd już,niechaj głoszą triumfalnie:„Mistrzem naszym był Owidjusz...“

I

Uzbroiłem Greków przeciwAmazonkom... Dziś z koleiwypada mi broń dać w dłoniewalecznej Pentezylei.

Może mi tu kto zarzuci,że żmijom chcę przydać jadu,że jagniątka na żer dajęrozszalałych wilczyc stadu...

Nie można wymawiać przecie(sami chyba rozumiecie)zbrodni kilku niecnych kobietwszystkim kobietom na świecie.

Wiecie o niewiastach, któresiały zgorszenie i przestrach.Wiecie dobrze o HelenachEryfilach, Klytemnestrach.

Lecz jeśli sprawiedliwymidla płci nadobnej jesteście,

wiecie i o Penelopie,Leodamji lub Alceście.

Cnota jest przecież kobietąze stroju oraz imienia.Nic dziwnego, że kobietyblaskiem swoim opromienia.

II

Nie dla najcnotliwszych dziewicprowadzę moje wykłady.Niech zwolenniczkom miłosteksłużą te praktyczne rady.

Płeć piękna miłosne sprawyzwykle bierze bardziej serjood płci brzydkiej... Wszelki zawódkończy się u niej histerją.

Tezeusz rzucił Ariadnę.Jazon pojął żony dwie aż.Powodem śmierci Dydonystał się „pobożny“ Eneasz.

Nieszczęsne!... Chcę wam odsłonićprzyczyny waszej zagłady.Obce, nieznane wam byłysztuki miłosnej zasady.Kres waszym wszelkim nieszczęściompołożą moje wykłady.

Słodka Wenus mi wydaław tym względzie ważne rozkazy.Niechże wam one jaśniejąw życiu — jako drogowskazy.

Wenus rzekła: „Cóż ci biednebiałegłowy zawiniły,że oddajesz na łup mężówbezbronny ich rodzaj miły.

Poświęć im pieśń trzecią, skorodwie pierwsze mężom śpiewały.Homer wpierw ganił Helenę.Potem — śpiewał jej pochwały.

Nie pragnąc kobiet obrazić,nie będziesz się, sądzę, wzdragać —

Wiesz dobrze, że mają prawood ciebie tego wymagać.“

Skończyła. Do mojej dłonidała gałązkę mirtową.Zacząłem śpiewać w natchnieniu.Wieszczem było każde słowo.

III

Piękne! pomnąc o starościwyzyskujcie każdą chwilę.Czeka was, gdy zapragniecieszczęścia i upojeń tyle...

Płyną lata, jako fale...Woda nie wraca do źródła.Kobiety co dziś są piękne,jutro będą — stare pudła.

Dziś odtrącają kochankównieprzejednanie a hardo.Kiedyś — same opuszczoneobdarzone będą wzgardą.

Wspomną wówczas jak się nocądo ich domów dobijano.Jak na progu znajdowałykwiaty wonnych róż co rano.

Dziewice! dopóki pora,żyjcie szczęściem i rozkoszą.Kochankom się nie odmawiatego, o co grzecznie proszą.

Czyż pochodnia traci światłość,gdy się nią inną zapali?Czyż kto lęka się wyczerpaćwodę z Oceanów fali?

Czyż może danie miłościwyczerpać czułą kochankę?Czyż wyczerpuje Ocean,gdy wziąć z niego wody szklankę?

Nie doradzam wam rozpusty,lecz podkreślam z całą siłą,iż szafowanie miłościąnikogo nie zubożyło.

IV

Piękność nie wszystkim jest dana,z łaski Niebios, z bogów ręki...Wiele kobiet musi sztuczniepotęgować swoje wdzięki.

Najpiękniejsza z kobiet gaśnie,jeśli zabiegów nie czynidokoła swej toalety,choćby miała czar bogini.

Jeżeli nie jedno uszłostarożytnej pięknej pani,to dlatego że mężczyźnibyli równie zaniedbani.

Śmieszną byłaby niewiastaubrana w bogate strojez mężem, co siedem skór byczychmiał za ozdobę i zbroję.

Niechaj inni przeszłość chwalą.W moim sercu radość gości,

żem przyszedł na ten świat miływ wykwintnej teraźniejszości.

A kocham ją nie za złoto,nie za tyryjskie purpury,nie za okręty żaglowne,ani kosztowne marmury, —

kocham teraźniejszość za to,że nam dzisiaj jest nieznananaszych przodków źle ubranychprostackość nieokrzesana.

Nie wnioskujcie ze słów moich,że każda się stroić musiw perły, które łowią w głębiszmaragdowych wód Indusi.

Zbyt jest ciężki dla kobietystrój obficie złotem tkany.Źle wygląda postać w szaciebogactwem przeładowanej.

V

Wykwint, smak i elegancjanajpiękniej niewiastę zdobi.Niech zawsze staranna rękauczesanie wasze robi.

Tysiąc jest różnych sposobówkobiecego uczesania.Wybierzcie — co wam do twarzy.Zwierciadło — prawdę odsłania.

Twarz podłużna jest wskazówkąkażdej eleganckiej damie,by rozdzielać włos na dwojenaśladując Laodamię.

Inna z dam pozwoli włosomspadać na oba ramiona.Tak grającego na harfiepodziwiamy Apollona.

Jeszcze inna wznosi włosyna podobieństwo Djany,

gdy ta gna za dzikim zwierzemprzez zarośla i polany.

Ta zachwyca nas lokami...Tamta — uczesaniem płaskiem.Inna — falami kędziorów.Inna zaś — muszelek blaskiem...

Łatwiej stokroć zliczyć będziestuletnich dębów żołędzie,pszczół hyblejskich roje mnogie,gór alpejskich bestie srogie —

niźli ilość nieskończonąuczesań... Wszak są mi znanetwarze, którym jest najpiękniej,gdy całkiem nieuczesane.

Ariadnę od innych kobietrozkochany Bachus woli...Herkules świata nie widzi,oprócz potarganej Joli.

VI

Kobiety!!! O, jakże licznedaje wam natura środkiabyście — na czas niepomne —urok zachowały słodki.

Mąż łysiejąc jest bezradny.Traci włosy zrozpaczonytak jak drzewa tracą liściegdy dmą mroźne Akwilony.

Skoro pierwsze siwe włosyzauważy piękna pani,bierze, by je ufarbowaćsok z leczniczych traw Germanii...

Gdy jej własnych zbraknie włosów— idzie sobie kupić nowe,i nie wstydzi się publiczniewłożyć je na swoją głowę...

VII

Cóż powiedzieć mam o sukniach?Piękności rozkoszne moje,

pocóż z tyryjskiej purpuryużywać najdroższe stroje?

Po co na sobie obnosićdochody swe całoroczne?Tyle jest tańszych kolorów...od nich opowieść rozpocznę.

Są błękity lazurowebarwy niebiosów pogodnych...Jest zieleń koloru fali,jako strój rusałek wodnych.

Są tkaniny, które majązłotego runa kolory.Są inne takie promiennejak zroszony płaszcz Aurory.

Piękny kolor mirtu z Pafosi ametystów purpura...Cudną barwą popielatąlśnią żórawi trackich pióra.

Gdy przeminie gnuśna zimai podmuchy ciepłe wiosny

zazielenią winnic pędyze snu budząc świat radosny, —

mniej barw w sobie będą miaływszystkie różnobarwne kwiaty,niżeli mają kolorównaszych niewiast cudne szaty...

— — — —

Wybierać trzeba ze smakiem.Nie wszystkim bowiem przypadajedna barwa... Niech blondynkaczarne stroje na się wkłada.

Brunetce — w białym do twarzy...Brizeis się ubierałaczarno... Wdzięki Andromedypodnosiła szata biała...

VIII

Niewiasta — jak kamienicai od tyłu i od frontujeżeli już jest zniszczona,dopomina się remontu...

Jak dokonać tego trzeba?Niechaj ciekawe dziewicezajrzą do mojej książeczkimówiącej o kosmetyce.

Dziełko to jest bardzo ważne,choć niewielkie... Każda damapoznawszy je — wypięknieje,jak tylko zapragnie sama...

IX

Zapamiętajcie mą radę,dbałe o wygląd kobiety...„Nigdy w obecności mężczyznnie róbcie swej toalety...“

Niechaj będą niewidzialnedla nich kosmetyków pudła.Inaczej — w ich sercach miłośćbardzo prędko by wychłódła.

Sprawcie, abyśmy sądzili,że jeszcze słodko drzemiecie

wówczas, gdy już pracujecieprzy porannej toalecie.

Czemuż mamy wiedzieć, z czegopochodzi płci waszej białość?Zamykajcie drzwi przy pracy.Pokażcie — skończoną całość.

Wiele jest rzeczy o którychmężczyznom mówić nie można.O tem dobrze wiedzieć musikażda niewiasta ostrożna.

Nie bronię Wam jednak wcaleabyście przy nas czesałybujny włos... Widok ten budziw sercach miłosne zapały...

Lecz ta co ma włosy marneniechajże się czesać każew świątyni Dobrej Bogini,u drzwi postawiwszy straże...

Raz me dziewczę zaskoczyłemnagle a niespodziewanie, —

luba włożyła z pośpiechunaodwrót swe uczesanie...

Niech takiego wstydu doznajedynie nasz wróg zażarty...Niech taka sromota spotkajeno barbarzyńskie Party.

Szpetne jest zwierzę bez członków.Szpetne jest pole bez kłosów.Szpetne drzewo bez gałęzi.Szpetna jest głowa bez włosów.

X

Heleno, Ledo, Semele...Nie dla was są te nauki.Wy macie przywilej boskipiękności, co nie zna sztuki.

Ale wśród rzeszy kobiecejdziewic jest takich niewieleco mają urodę równąHelenie, Ledzie, Semele...

Każda ma jakąś usterkę.Tak już na tym świecie bywa.Każda niech swoją usterkęjaknajstaranniej ukrywa.

A zatem — radzę ci — siadaj,jeżeliś jest bardzo mała,aby cię widząc stojącąnie myślał nikt, żeś siedziała.

Jeżeli jesteś karlicą,połóż się zgrabnie na łoże.Przykryjesz nogi... Nikt wówczaszmierzyć cię wzrokiem nie może.

Jesteś zbyt szczupłą? Włóż na sięjak można najszersze stroje.Jesteś zbyt blada? Uróżujwybladłe policzki twoje.

Gdy nóżkę masz niezbyt zgrabną,noś białe buciki... Gdybypłeć twoja była zbyt ciemnąpomogą ci z Pharos ryby.

Mała poduszeczka zręcznienierówność ramion ukryje.Jeśli szyję masz szeroką,otocz szarfą twoją szyję...

Nie rób gestów, gdy ci niebazręcznych rączek odmówiły.Nie mów na czczo, nieszczęśliwa,jeśli oddech masz niemiły.

Jeśli masz nieładne ząbkibyłoby śmiertelnym grzechemrozjaśnić uroczą buzięzbyt niedyskretnym uśmiechem.

XI

Nawet i nauka śmiechuw kompetencji jest dziewczęcej.Przydać może do twych wdziękówo jeden wdzięk jeszcze więcej.

Nie otwieraj zbyt szerokoustek swoich, moja mała...

Chciałbym, abyś na policzkachdwa dołeczki cudne miała...

Śmiech twój nie może być częsty,ani też nazbyt przesadny.Musi być kobieco-miękki,elegancki, miły, ładny...

Niech nigdy grymas przy śmiechunie szpeci twojego lica.Źle, gdy śmiejesz się podobnie,jak ryczy dzika oślica...

XII

Sztuka płaczu też jest trudna.Musisz wiedzieć, białogłowo,kiedy płakać i jak płakać...Przestudjuj to szczegółowo.

XIII

Uczcie się pięknego chodu,jaki przystoi kobiecie.

Wdzięcznie chodząc, serca mężczyznodrazu zawojujecie.

Jedna z wielkim majestatemstąpa kunsztownie po ziemi...Inna — jak umbryjska chłopkasadzi kroki olbrzymiemi.

Śmieszną jest nienaturalność.Posłuchajcie mojej rady.Chodząc — trzeba stąpać miękko, ·ale unikać przesady.

XIV

Radziłbym ci lewe ramięodkryć, jeśli płeć twa śnieżna...Pocałować owo miejscebierze nas chętka bezbrzeżna...

XV

Śpiew jest rzeczą czarującą.Niejednej natchnione ody

mogą z łatwością zastąpićbrak przyrodzonej urody.

Raz nućcie pieśni z teatru(słuchamy tam śpiewek tylu...)to znowu lekkie piosenkina nutę z nad brzegów Nilu...

Niech was uczą pieśni swoich:Piewca z Kos, Kallimach boski,i przyjaciel win wystałych,wdzięczny staruszek teoski.

Na pamięć musicie umiećmiłosne strofy Safony.Cóż bowiem namiętniejszegood piosenki jej natchnionej?

Niech wam będzie znany — Gallus...Tybull i Propercjusz tkliwy...Warron, co o złotym runieopowiada istne dziwy...

Lecz czytajcie zwłaszcza pilnieo podróżach Eneasza.

Jemu winna swe powstanieukochana Roma nasza.

Wergili śród wieszczów rzymskichpierwszy — bez wątpienia — idzie.Nie znam arcydzieła, cobydorównało Eneidzie...

Czyż mi będzie tutaj wolnodo poetów sławnych w Rzymie,do ich imion nieśmiertelnychdołączyć i moje imię?

Czyż mi wolno mieć nadzieję,że okrutna woda Letynie pochłonie wszystkich pieśnizapomnianego poety?

Może ktoś z mych uczniów powie:„Czytajcie Sztukę kochania,w której mistrz nasz płciom obojgumiłości tajnie odsłania.“

Błogosławiony — kto do tejksiążeczki często zagląda...

A może kiedyś po polskuwyjdę w przekładzie Ejsmonda?

Czytajcie miękko a słodko„Miłości“ czułe fragmenty.Deklamujcie „Heroidy“(rodzaj przezemnie poczęty.)

O Febie, Bachusie, Muzy...do was wznoszę swe wołanie,do was, piewców protektorzy,sprawcie, niechaj tak się stanie...

XVI

Piękna winna umieć tańczyć,grać w szachy i rzucać kości.Niech zna tysiąc gier... Zabawabywa początkiem miłości...

XVII

W Pompejańskiego portykuidźcie się przechadzać cienie,

kiedy słońce w znaku Pannygore jak żywe płomienie.

Odwiedźcie zdobnego lauremFebusa pyszną świątynię,który pod Actium pogrążyłegipską flotę w głębinie.

Ołtarze krowy memfjskiej.Pomniki naszego Pana.Trzy teatry i arenęco stygnącą krwią zbryzgana...

O czego istnieniu nie wiesz,tego nie możesz pożądać.Cóż po pięknej twarzy, jeślinikt jej nie będzie oglądać?

Gdyby Apelles Wenerynie wymalował wspaniale,do dziś dnia piękną boginię.boginię,ukrywałyby wód fale.

Zestarzałaby się w wieżybiedna Danae zamknięta...

Radzę wam, nie siedźcie w domu...idźcie w tłum, lube dziewczęta...

XVIII

Wilk czyha na wiele owiec,nim pochwyci wreszcie jedną.Ptak Jowisza goni w chmurachniejedną ptaszynę biedną.

Tak samo piękna kobietawinna pośród tłumu chodzić...przez wszystkich być oglądana —aby wybranych — uwodzić...

Niech się stara, by zachwytybudziła w krąg jej uroda.Niech na wszystko bacznie patrzy,co piękności wdzięku doda...

Haczyk niechaj będzie gotów.Przypadek wszystko rozstrzyga.Przynętę miej apetyczną:ryba ci się nie wymiga...

XIX

Gdy wam luby liścik prześle,by zbadać wasze kochanie, —gdy ten liścik przez subretkęprzyniesiony wam zostanie, —

Każde słowo, każde słówkotrzeba wybadać troskliwie —zali udaje uczucie?zali was miłuje tkliwie?

Nie śpieszcie się z odpowiedzią.Będzie to środek najprostszy,dzięki któremu czekaniemiłość kochanka zaostrzy.

Nie okazuj się zbyt łatwądla młodego konkurenta.Ale też nie bądź dla niegozbyt surowa i zacięta.

Twój kochanek wciąż żyć winienmiędzy lękiem a nadzieją.

Po odmowie niech nadziejerosną, lęki zaś maleją...

Niechaj wasze odpowiedzibędą pisane starannie.Prosty, piękny styl dodajewdzięku urodziwej pannie.

Nieraz listem w sercu mężczyznżar miłości rozpalamy —Nieraz język barbarzyńskizaćmił urok pięknej damy.

XX

Twarz zniekształca najpiękniejszągniewu zajadłość przeklęta.Słodycz cechuje człowieka,a zaś gniew — dzikie zwierzęta.

W gniewie czarna krew nabiegado twej twarzy zeszpeconej.W oczach ci się zapalająwszystkie płomienie Gorgony.

Niech która z was we zwierciadłospojrzeć się podówczas waży —jestem pewien, że nie poznarysów swojej własnej twarzy.

XXI

Pycha również jest szkodliwa.Niech twe oczy opromieniasłodycz... Duma budzi wzgardę.Powiadam to z doświadczenia.

Spójrz łaskawie — gdy do Ciebieluby robi czułe oczy.Niechaj mu będzie nagrodąza uśmiech — uśmiech uroczy.

Na znak odpowiadaj znakiem...Cóż jest gorszego na świecieod smutku? Pogodna radośćnęci mię w każdej kobiecie.

W miłości nie mogę sobiewyobrazić większej biedy

jak być kochankiem Tekmessy,lub ponurej Andromedy...

Gdyby nie to, moje złote,żeście takie płodne były,zwątpiłbym, że was z mężamiłączył ów moment, tak miły...

Jakże sobie wyobrazić,że do lubego Ajaksamówiła czułe wyrazyjego żona, smutna płaksa.

XXII

Porównać pragnę uczucie,co rozpala w sercu żar mi,a duszę radością karmido manewrów wielkiej armii...

Jeden prowadzi piechotę,a drugi — jazdy szwadrony...Trzeci wreszcie przeznaczonyjest do sztandarów obrony...

Tak mądry wódz dzieli pracępomiędzy swoich podwładnych.Takie rozkazy niech wydakażda z naszych kobiet ładnych.

Niechaj jej kochanek spełnito co jest w jego zakresie.Niech bogaty amant hojniedary sute wam przyniesie.

Niech adwokat broni sprawy,jeśli jaką sprawę macie.Niech poeta was uwielbiaw piosence lub poemacie.

Kochamy mocniej niż inni.Pozatem wieczną jest chwałaowej szczęśliwej piękności,która nam się spodobała.

Sam luby fach poetyckiosładza nam obyczaje.Młode piękności, niech każdapoetom swe łaski daje.

Z błękitów słodkie natchnieniespływa na nas... Jest w nas Bóstwo...Można by na to twierdzeniedowodów przytoczyć mnóstwo.

Jak dobrze pójdzie, to z niebemprowadzimy konwersację.Jeśli który z nas co powie,to już na pewno ma rację.

XXIII

Łaska przyznana niezwłoczniekrótko żar miłości żywi...Niechaj się czasem pomartwiąkochankowie zbyt szczęśliwi.

Niechaj luby twój tragicznieprzeklina zamkniętą bramę.Niech prośbami i groźbamiprzekonywa gniewną damę...

Zamykaj drzwi na trzy spusty.Spostponuj mię srodze... Tudzież

niech mi twój odźwierny powieokrutnym głosem: „A pódziesz.“

XXIV

Do rąk daję wam broń pewną:niezawodne rady moje.Może nieopatrznie wrogasam przeciwko sobie zbroję?

Niechaj wasz kochanek najpierwcieszy się brakiem rywala.Niech stopniowo w jego sercużar miłości się zapala.

Nigdy wyścigowy rumaknie jest w biegu szybki takijak wówczas, kiedy zapragniewyprzedzić inne rumaki.

Miłość nasza potężniejeskoro nas kochanka zrani.Ja sam tym goręcej kocham,im sroższą jest moja pani.

Ale niechaj wasz kochanekzanadto się nie rozżali.Niech zazdrosne widmo mężauczucie jego rozpali.

XXV

Radość bez niebezpieczeństwatraci swe największe wdzięki.Choć wolną jesteś jak Taistwórz nieistniejące lęki.

Luby mógłby wchodzić drzwiami?Każ, niechaj przez okno włazi.Niechaj na Ciebie spojrzawszystrachem twoim się przerazi.

Z krzykiem: „Jesteście zgubieni!“niech wpadnie sprytna służąca.Wówczas bladego młodzieńcaukryj w szafie, cała drżąca...

Ale po tych niepokojachotwórz mu słodkie ramiona...

Niech odurzy go, upoirozkosz niczym niezmącona...

XXVI

Muszę parę słów nadmienićo sztuce oszukiwania.Kobietom zamężnym prawoniewierności wszelkiej wzbrania.

Lecz wszystkie wolne niewiastyz woli cypryjskiego bóstwa —niechaj przyjdą do mnie, abysłuchać wykładów oszustwa.

Choćbyście miały strażnikówwięcej od oczu Argusa —oszukacie wszystkich, jeśliprzyjdzie wam na to pokusa.

Jakiż wam baczny odźwiernyprzeszkodzi, byście w kąpielinapisały list miłosnydo któregoś z wielbicieli?

Gdy służąca — powiernicalist ten pod szarfą szerokąlub pod sandałkiem przeniesie —Czyjeż go wykryje oko?

Jeśli ją strażnik przyłapie —obmyślajcie podstęp nowy.Niech ramiona powiernicysłużą za papier listowy.

Niechaj ciało waszej młodszejbędzie żywym, wielkim listem,na którym wyznacie miłośćsłowem, jak płomień ognistem.

Pisać na „niższych stronicach“odradzam wam śliczne panie.Gdy subretka piękna — długiembyłoby jej od-czytanie...

Świeżo wydojonem mlekiemlisty takie pisać radzę.Ażeby odczytać pismowystarcza jest użyć sadzę.

Akrysios strzegł swojej córy.A jednak, dziwnym przypadkiem,zamknięta w wieży Danaezrobiła go przecież... dziadkiem.

XXVII

Cóż strażnik pięknej kobietyw olbrzymim Rzymie uczyni,gdy ta może do świątynischronić się Dobrej Bogini.

Lub do któregoś z teatrówalbo też wreszcie do łaźni...Strażnik u wrót czeka — wodzepopuściwszy wyobraźni...

Piękna znajdzie przyjaciółkęco udając ciężko chorąpożyczy jej swego łożadzienną... albo nocną porą...

Spij stróża hiszpańskim winem,albo tajemną miksturą,

która ma tę dziwną własność,że zaćmiewa oczy chmurą.

Zręczna powiernica w sobierozkochać może Cerbera.Pani ma swobodę... Cerberdo subretki się dobiera.

XXVIII

Podarunki robią cuda.zbędne są inne wskazówki.Dar nęci ludzi i bogów.Sam Jowisz bierze łapówki.

Całkiem wystarczy strażnikaraz jeden przekupić na to,ażeby odtąd już zawszeoglądał się za zapłatą.

Źle mieć zbyt ładne subretki(Amor szybko serce rani)niejedna z nich w sercu moimzajęła miejsce swej pani.

XXIX

Nieszczęśliwy! w jakim celusam nadstawiam oszalałyswoją własną pierś bezbronnąpod srogiego wroga strzały.

Czemuż zdradzać się samemu?Wszak żaden ptak ptasznikowinie wykłada tych sposobówjakiemi się ptactwo łowi.

Ani też nie przyjdzie na myśljako tako mądrej sarnie,ażeby sztuki gonieniazapragnęła uczyć psiarnię.

Wszystko jedno... Radzić będę —gdy korzyść dają me rady, —choćbym miał przeciwko sobieuzbroić nowe Lemniady...

Łatwowierność płci nadobnejniezawsze na zdrowie idzie.

Nie powinnyście niewiastyzapominać o Prokrydzie.

XXX

Na ucztę radzę Wam zawszeprzychodzić porą spóźnioną.I nie jaśnieć pełnią wdziękównim pochodnie nie zapłoną.

Czekanie (miłe Wenerze)podniesie twój czar dziewczyno.Wydasz się stokroć piękniejsząoczom zamglonym przez wino.

Choćbyś zbyt ładną nie była —wdzięk pozyskasz niepojęty.Noc rzuci dyskretny woalna wszelkie twe... mankamenty.

Nie jedz łapczywie... Być musiszestetyczną przy jedzeniu...Nie dobrze, gdy na twej brodzieznajduje się całe „menu“.

Nie jedzcie przed ucztą w domu.Przy uczcie zaś jeść należyz umiarkowaniem i taktem...Nie wylizujcie talerzy...

Jeżeliby Parys ujrzał,jak się Helena obżera, —nigdyby jej nie porywał.Nie byłoby — dzieł Homera.

Jeżeli chcecie coś robićbez umiarkowania, to jużlepiej pić, ile się zmieści.Wenus z Bakchem łączy sojusz.

Lecz i tutaj są granicenie do przekroczenia... Radzęaby rozum oraz nogibyły w pewnej równowadze.

XXXI

Wstyd mi pisać dalej. Chciałbymprzerwać pieśni me natchnione.

Lecz dodaje mi odwagitemi słowy cudna Dione:

„Na moją odpowiedzialność,o wszystkim mów bez obawy...Widz żeś miał niecny zamiarpominąć niektóre sprawy.sprawy.“

Niechaj każda z pięknych kobietpozna siebie sama, abywiedzieć w jakiej ma postawieprezentować swe powaby.

Leż na wznak, jeżeli niebadały ci uroczą buzię.Jeśli masz plecy przecudnekładź się na brzuszku, łobuzie.

Wysoka winna opieraćna łóżku kolana swojei z lekko schyloną głowątoczyć swe miłosne boje.

Jeśli boski blask miłościmają twoje śnieżne uda,

jeżeli czarują oczytwej łabędziej szyjki cuda, —

niech kochanek zachwyconyzobaczy cię, boska, całą,niechajże go do szaleństwadoprowadzi twoje ciało.

Nie wstydź się rozpuścić włosyjako Bachantka z Tessalji.Niech spadają na ramiona,podobne do dzikiej fali.

Jeżeli prace Lucynyślady jakieś zostawiły,walcz jak srogi Part, co w bojunadstawia wrogowi tyły...

Wenus zna tysiąc sposobów.Wszystkie miejcie na widoku.Najprościej — pół nachylonazostawać na prawym boku.

XXXII

Przenigdy trójnóg Febusaani wyrocznia Ammona,nie objawiła prawd mędrszychniźli moja pieśń natchniona.

Jeżeli moje wywodybudzą wasze zaufanie,nie zawiodą was w praktyce,wierzajcie mi drogie panie...

Niechaj rozkosz wam przenikado samego szpiku kości.Niech Was i waszych kochankówrównie pali żar miłości.

Używajcie tkliwych zwrotów...(słuchajcie mojej recepty)Niech namiętność potęgujączułe słowa, słodkie szepty...

A tym którym odmówiłanatura lubej sensacji,

tym pozwalam się uciekaćdo najsłodszej malwersacji.

Wasze ruchy i spojrzenianiech nas utwierdzają w błędzie.Głos wasz i oddech namiętnyniechaj przerywanym będzie.

XXXIII

W swej sypialni miejcie półmrok...Musicie przed swym amantemukryć moc rzeczy... Inaczejpuściłby was zaraz kantem.

XXXIV

Skończyłem moją opowieść.Niech wam pożyteczna będzie.Pora już z mego rydwanuwyprzęgać białe łabędzie...

Niech na miłosnych trofeachwypisze każda kobieta:„Nauczył mię miłowaniaOwidjusz, rzymski poeta.“

Comments

Loading comments…