Druga księga — XXI

Translated from Latin by Julian Ejsmond

Sztuka kochania

XXI

W sztuce kochania uczeńszebywają dojrzalsze damy.Jak wiadomo przez ćwiczeniatalent udoskonalamy.

Wiadome im są tajnikimiłości, innym nie znane...przykuwają nas do siebiezwłaszcza przez pieszczot odmianę.

Żadne malowidło nie znatak bezmiernej lubieżnościjaka w sercach, jaka w ciałachtych namiętnych istot gości.

Najsłodsza jest rozkosz, jeślirównie jej słodycze pojąrównie jej powaby nęcąi mnie i kochankę moją.

Nienawidzę wszelkich uczućniewzajemnych... Nigdy przetonie pragnę pieścić się z chłopcemani z przekupną kobietą.

Nie jest mi rozkoszą — rozkosz,co ją z obowiązku dano.Raz na zawsze z obowiązkówzwalniam moją ukochaną.

Słodko mi jest słyszeć głos jejdrżący szczęściem, półomdlały,gdy mię prosi, żebym zwolniłnamiętności mej zapały...

Wzrok oślepły od szaleństwa.Oczy od miłości mrącezwraca ku mnie rozkochana,pieszczot dając mi tysiące...

Ale najpierwszej młodościobce są owe zalety.Mają je — jedynie tylko —dojrzalsze nieco kobiety...

Niechaj inni młode winozapijają — do stu katów —Ja pić pragnę stare trunkiz czasu dawnych konsulatów...

Comments

Loading comments…