Sztuka kochania — Księga trzecia — IV
Translated from Latin by Julian Ejsmond
IV
Piękność nie wszystkim jest dana,z łaski Niebios, z bogów ręki...Wiele kobiet musi sztuczniepotęgować swoje wdzięki.
Najpiękniejsza z kobiet gaśnie,jeśli zabiegów nie czynidokoła swej toalety,choćby miała czar bogini.
Jeżeli nie jedno uszłostarożytnej pięknej pani,to dlatego że mężczyźnibyli równie zaniedbani.
Śmieszną byłaby niewiastaubrana w bogate strojez mężem, co siedem skór byczychmiał za ozdobę i zbroję.
Niechaj inni przeszłość chwalą.W moim sercu radość gości,
żem przyszedł na ten świat miływ wykwintnej teraźniejszości.
A kocham ją nie za złoto,nie za tyryjskie purpury,nie za okręty żaglowne,ani kosztowne marmury, —
kocham teraźniejszość za to,że nam dzisiaj jest nieznananaszych przodków źle ubranychprostackość nieokrzesana.
Nie wnioskujcie ze słów moich,że każda się stroić musiw perły, które łowią w głębiszmaragdowych wód Indusi.
Zbyt jest ciężki dla kobietystrój obficie złotem tkany.Źle wygląda postać w szaciebogactwem przeładowanej.
Comments
Loading comments…