Sztuka kochania — Księga trzecia — XXXI
Translated from Latin by Julian Ejsmond
XXXI
Wstyd mi pisać dalej. Chciałbymprzerwać pieśni me natchnione.
Lecz dodaje mi odwagitemi słowy cudna Dione:
„Na moją odpowiedzialność,o wszystkim mów bez obawy...Widz żeś miał niecny zamiarpominąć niektóre sprawy.sprawy.“
Niechaj każda z pięknych kobietpozna siebie sama, abywiedzieć w jakiej ma postawieprezentować swe powaby.
Leż na wznak, jeżeli niebadały ci uroczą buzię.Jeśli masz plecy przecudnekładź się na brzuszku, łobuzie.
Wysoka winna opieraćna łóżku kolana swojei z lekko schyloną głowątoczyć swe miłosne boje.
Jeśli boski blask miłościmają twoje śnieżne uda,
jeżeli czarują oczytwej łabędziej szyjki cuda, —
niech kochanek zachwyconyzobaczy cię, boska, całą,niechajże go do szaleństwadoprowadzi twoje ciało.
Nie wstydź się rozpuścić włosyjako Bachantka z Tessalji.Niech spadają na ramiona,podobne do dzikiej fali.
Jeżeli prace Lucynyślady jakieś zostawiły,walcz jak srogi Part, co w bojunadstawia wrogowi tyły...
Wenus zna tysiąc sposobów.Wszystkie miejcie na widoku.Najprościej — pół nachylonazostawać na prawym boku.
Comments
Loading comments…