Pierwsza księga — XI

Translated from Latin by Julian Ejsmond

Sztuka kochania

XI

Zbadaj grunt przez słodki liścik.Donieś o twej duszy stanie.Niech tysiące komplementówwyśpiewa jej twe kochanie...

Najuniżeńszymi prośbybłagać się wybraną godzi.Nie wstydź się prosić, gdy prośbanawet gniew bogów łagodzi...

Udawaj, że chcesz dar złożyću stóp najmilszej kochanki...

lecz — w ostatniej chwili — nie daj...Obiecanki to... cacanki...

Największa sztuka polegana tem, aby nic nie dawszyotrzymać od ukochanejdowód łaski najjaskrawszy.

Z lęku by nie stracić zysku,co z tego „dowodu“ płynie,niczego ci nie odmówi...Szczyt pragnień cię nie ominie...

— — — —

Studjujcie sztuki nadobneradzę Wam, młodzi Rzymianie,albowiem pięknemi słowyłatwo jest zdobyć kochanie.

Niechaj prostą, niechaj szczerąbędzie waszych serc wymowa —omijajcie wszystkie sztucznenienaturalne słowa...

— — — —

Jeżeli ci list odeśle,nieczytany, nieotwarty, —nie trać zbyt wcześnie nadziei.Bądź ufny i bądź uparty.

Cóż jest miększego od wody,i cóż twardszego od skały?A jednak najtwardsze skałymiękkie wody wydrążały...

— — — —

Jeżeli twe listy czyta,lecz nie odpowiada na nie, —wkrótce zacznie odpowiadać,gdy ciekawi ją czytanie...

Jeśli odmownie odpowie,niech cię to zbyt nie rozżali...Pisząc, byś nie pisał, pragnieażebyś pisywał dalej...

Comments

Loading comments…