Feluś
8.FELUŚ.
Zimno było, śnieg padał płatami, koła u powozu skrzypiały od mrozu; mały Feluś otulony płaszczykiem biegł do szkoły, trzymając pod jedną ręką książki, a w drugiéj ściskając trojaka, którego mu matka na bułeczkę montową dała: wtem na rogu ulicy zobaczył staruszkę drżącą od zimna. Biedna babka prosiła o wsparcie jakiejś porządnie ubranej kobiety, ale ta ofuknęła ją ostro, i nic nie dawszy poszła daléj. Żal się Felusiowi zrobiło: przystąpił do staruszki i dał jej swego trojaka, a potém szybko do szkoły pośpieszył.Tymczasem jakiś pan, idący naprzeciw niego, widział postępek chłopczyka; zatrzymał go więc i spytał, co robił przy staruszce? Feluś zarumienił się i spuścił skromnie oczy, bo wiedział że najlepiej tak wspierać ubogich, żeby nas nikt nie widział.— Nie rumień się — rzekł pan — dałeś jéj pieniędze, to dobrze; ale wiele?— Trzy grosze tylko — odpowiedział Feluś — bo nie miałem więcej.— Oto je masz z procentem — rzekł pan dając chłopczykowi złotówkę.Feluś nie chciał przyjąć tego daru, ale gdy pan nalegał koniecznie, wziął złotówkę, podziękował za nią i poskoczył ku staruszce siedzącej jeszcze na rogu ulicy, a oddając jej pieniądze i wskazując na nieznajomego, rzekł:— To od tego pana.Poczem spokojnie poszedł do szkoły; pewnie dobrze się uczył: bo kto dzień zacznie od dobrego czynu, temu wszystko dobrze i łatwo idzie.
Comments
Loading comments…