Sonet 102
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdy to nie miłość — cóż w mej piersi płonie?Jeśli zaś miłość — cóż to jest? przez Boga!Jeśli rzecz dobra — zkąd mi przed nią trwoga?Jeśli zła — czemuż, cierpiąc, ku niej gonię?Jeśli jej sam chcę — pocóż łamać dłonie?Jeśli jej nie chcę — zkąd mi ku niej droga?O żywa śmierci! o rozkoszy sroga!Możeż być własny wróg mój w mojem łonie?Tak, w zgodzie z sobą, skarżę sam swą nędzę,I niby w wichrach, w grzmiące morskie tonieBez wiosła idąc, w kruchą łódź się chronię.I z wiedzą własną w luby obłęd pędzę —I to się lodem stając, to żarzewiem.Czego chcieć, czego nie chcieć — sam już nie wiem! —
Comments
Loading comments…