Sonet 110
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Jak ćma ku własnej śmierci mknąc, w godzinieW której ku świecy nęci tego śpiochaŚwiatłość, zabójcza zwykle dlań macocha,Bez niczyjego żalu w wieczność spłynie,Tak ja, w tych oczu patrząc blask jedynie,W których się na śmierć dusza moja kocha,Działam jak własny wróg, bo istność płochaOd tego, czego żąda, marnie ginie.I nic: że w oczach owych czytam wstręty —Że wiem, iż z tego umrzeć mam bez rady —Że próżno mężnym być wśród żądz zamieci —Taki w nie ciągnie urok niepojęty,Że raczej pociech szukam w nich, niż zdrady —Że w śmierć swą duch mój rad na oślep leci! —
Comments
Loading comments…