Sonet 113

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Niechbym żył kędy kipią skwary wrzące,Lub kędy zima gości jak najdłużej,

Lub tam znów kędy siedzą, ludzie, którzyW jednakiej mierze mają noc i słońce;Czy w górę wzlecę, czy się w dół otrącę,Czy mi pogodne niebo, czy się chmurzy —Czym we dnie, w nocy, w ciszy lub wśród burzy —W młodzieńcze chwile, czy w zapadające —Myśl moja w Niebie, czy w otchłaniach będzie,W górze, w dolinie. w mylnych dróg obłędzie —Rozniećcie męztwa siłę w niej. lub zgaście —Wznieśćcie ją w Chwałę, strąćcie w mgły przepaście —Tenże sam we mnie zawsze duch, i wszędzieTchnie tem, czem nawykł tchnąć już lat piętnaście!—

Comments

Loading comments…