Sonet 122

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Do tyla nie był żaden Mocarz w gniewie,Chcąc razić wroga śmierć niosącą raną,By w samą porę nie było mu danoMódz chłód rozwagi w żądzy tchnąć zarzewie.Nic tylko Amor o litości nie wie,Skoro mi Laurę ujrzeć dał spłakaną —Od czegom cierpień wziął cierniowe wiana —Od czego chwasty złych żądz w sobie krzewię.Bo to tak było: że ten jej najtkliwszyPłacz, niby dług mój u niej zaciągniętyW sercu twardemi wyrył mi diamenty,I na to jeszcze pieczęć przyłożywszy.Tak mię tem strwożył, że przez ona trwogęŁez już nie mając, wzdychać tylko mogę. —

Comments

Loading comments…