Sonet 125

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Gdziebądź strudzone zwrócić zechcę oczy,Bym żądzom zdobył pożądaną ciszę,Wszędzie mi, w równej mierze myśl kołyszeCień niepozbyty Laury mej uroczej.To się uśmiecha, to się wzgardą mroczy,To mi przebacza, to mię karci w pysze,To głos jej słodki w tchnieniach wiatru słyszę,To postać wdzięczną widzę w wód przezroczy.Miłość i Prawda, zgodnych dwóch MocarzyGłoszą: że nigdy nigdzie się nie zdarzyPodobna piękność w czyjejkolwiek twarzy.Mi z ust tak świeżych równie wdzięczne słowa,Ni w takich oczach taka łez wymowa,Że kiedy błyszczą, słońce w zmrok się chowa.—

Comments

Loading comments…