Sonet 145

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Bodziec i cugle jednocześnie znoszę,Otuchę, trwogę, uśmiech, brak pamięci.To mię odpycha, to ku sobie nęci —To rozpacz cierpię, to znów śnię rozkosze.W zawodów mnóstwie pociech mam potrosze —I jak są ludzie w krąg zaklęty pchnięci,Sam sobie szkodzę przy najlepszej chęciMiłości! twoje sprawy to macosze!Czasem przyjazna myśl mi wskaże drogę,Którąbym idąc, wiedział: że choć mogęUkradkiem podejść pod nadziei wrota.Lecz na nic wszystko. Znów mię wprędce psotaW bezdroże jakieś spycha, gdzie zdalekaWidzę jak na mnie śmierć czyhając czeka. —

Comments

Loading comments…