Sonet 155
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Ożywcze słońce! któreś w jednej mierzeZe mną ten Boski krzew umiłowało,Co niezrównaną na świat cały chwałąLatem i zimą kwitnie w liście świeże.Wstrzymaj się — błagam! Nie chciej, z pochmurniałąPogodą wzgórz tych w zdradne wejść przymierze,I mrok zazdrosny niech mi precz nie bierzeTej, której święcę duszę mą i ciało! —Niestety! — próżne modły! Cień od wzgórzaZszedł w tę dolinę, z której się wynurzaLaur z maleńkiego niegdyś prątka wzrosły;I wnet w tumanach mając smutku posły,Mym oczom odjął widok tych błogości,Gdzie serce moje przy mej pani gości! —
Comments
Loading comments…