Sonet 156
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Pędzi łódź moja całkiem zapomnianaZ Charybdy w Scyllę. W koło noc i zima,I odmęt grzmiących wód, — a ster jej trzymaMój wróg zawzięty, w którym dziś mam pana!Złych myśli zewsząd szumi wzdęta piana —Obojętnemi patrzę w śmierć oczyma —Tchnienie tęschnoty wiecznej żagle wzdyma —Nadzieja nie ma sił doczekać rana!Żądz rozhukanych prądy, moją własnąŁódź, z mojej winy, szarpią i kaleczą.A ja ku Laurze patrzę — cierpiąc dla niej —Lecz gdy jej oczu gwiazdy w mgłach mi gasną,Zgon mi się zdaje pożądaną rzeczą,Tak, że zaczynam nie chcieć już przystani! —
Comments
Loading comments…