Sonet 157
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Sen miałem. Łania biegła przez bezdroże —Biała — u czoła mając gwiazd żarzewie —A to się działo tuż przy Lauru krzewie,O słońca wschodzie, w krasnej wiosny porze.Było tak pięknem to stworzonko Boże,Iż porzuciwszy wszystko, w żądz wylewiePobiegłem za nią, jak ten, który nie wieŻe skarb znalazłszy, śmierć też znaleźć możeLecz cóż? — w dyamentach swego naszyjnikaWyryte miała: — „Niech mię nikt nie tyka —Pan mię chce wolną mieć!“ — W tem, gdy już sięgaBlask południowy szczytu widnokręga,Strudzony patrzeć w nią, choć nie dość syty,Jam w zdrój się stopił, ona zaś w błękity! —
Comments
Loading comments…