Sonet 168

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Amor i błogi traf zrządziły społem,Że gdym raz wziął jej rękawiczkę białą,W nadmiarze szczęścia, już mi się wydało,Że sobie niby rączkę Laury wziąłem.

I kiedy wspomnę: żem ten skarb z mozołemZdobywszy, mógł się cieszyć nim tak mało —Gniewem na siebie dreszcz mi wstrząsa ciało,I w ziemię patrzę z licem nie wesołem!Bom był powinien bronić jej z zapałem.Lub udać, głupstwem zbrojąc się zuchwałem,Że nie wiem, czyli mieć ją nazad życzą?Albo przynajmniej uciec z mą zdobyczą —By raz ukarać rączkę tę zbrodnicząKtórą już tyle razy opłakałem! —

Comments

Loading comments…