Sonet 169
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Z jasnej, uroczej, żywej lodu bryły,Tchnie płomień, który serce mi przepala —A znowu w piersiach krwi mi krzepnie fala,Że jestem niby przez pół już nie były!Gdyż śmierć do ciosu wytężywszy siły,Jak lew krążący, który patrzy zdalaKogoby porwał, byt mój przyniewalaBy do przedwczesnej schronił się mogiły.Mogłaby Litość, śmierci wszedłszy w drogę,Lada nadzieją, w sposób tajemniczyWzmocnić go wtedy, gdy już mdleć poczyna —Lecz ja nie ufam w to — bo dojść nie mogę:Czyli kto sobie życia mego życzy? —W czem już nie Laury, lecz mej doli wina! —
Comments
Loading comments…