Sonet 175

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Niechbym po ziemi, w niestrudzoną kolej,Wzdłuż, wszerz, jak Niebios piętrzy się pokrywa,Szedł, najcudniejsze przepatrując dziwa —Zawsze ku Laurze serce wracać woli.Lecz snadź wieszczego ptaka wzrok sokoli,Czy też zdziałała Parka to złośliwa,Że mnie jednemu Litość głuchą bywa,I że mam czarną, zamiast jasnej doli.....Co tu i mówić? Bywa Laury wpływemSerce Miłości pełne i słodyczy.To jest — jej samej. Lecz niech ona wyzna,Że go bynajmniej nie chce mieć szczęśliwem —Gdyż wcale nie dba, czy też znać nie życzy,Że już mi przez nią srebrzy skroń siwizna. —

Comments

Loading comments…