Sonet 181
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Pragnąłem niegdyś, w słusznych skarg wyrzutyCałe gorąco serca najogniściejTchnąć pieśni słowem, — aż się przez nią zjiściSkruszenie słodkie bezlitości lutej.I tem działaniem walczyć wręcz dopóty.Ażbym zapłaty słusznej, wziął korzyści —Lub żebym chociaż mógł mieć w nienawiściTę, której wstrętem duch jest we mnie struty.Dziś, gdy się dziwnie los nademną złości,Ni nienawiści szukam ni litości,Gdyż tej nie mogę, tamtej mieć nie życzę:
Więc tylko Laury śpiewam wciąż ponęty —Aby gdy życiu będę precz odjęty,Znał świat przedwczesnej śmierci mej słodycze. —
Comments
Loading comments…