Sonet 212
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdy nie jest ze mną, zwykła najprzyjaźniejW śnie mię pocieszać; lecz dziś tak ją srogąUjrzałem, że mi zmysły się nie mogąAni boleści odjąć, ni bojaźni.
W tej chwili jeszcze tak mię wzrok jej draźniSmutku wymową, żem jak ten, od kogoOdeszły, śmierci przerażone trwogą.Radość z nadzieją towarzysze raźni.— Wszak pomnisz dzień ów — rzecze ona do mnie —Kiedyś, łzy mając w oczach, bezprzytomnieOdbiedz mię musiał w blaskach bladej zorzy.Za nic bym wtedy usty ci własnemiŻycia nie wzięła; lecz dziś, z Woli BożejWiedz: że już Laury niema na tej ziemi. —
Comments
Loading comments…