Sonet 219
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
W te oczy, w których tęchnych żądz mam święto,Kiedy raz patrząc, wielce im się dziwię —By na przekorę zrobić mi złośliwie,Bieluchną rączką znagła je przymknięto.
Nie wytrzymałem! — i jak wraz z przynętąPołyka haczyk rybka w wód przepływie,Lub jak ptaszyna co nie wprzód się wywieO bezpieczeństwie, aż na lep jest wzięta.Tak jam się schwytał w jej paluszków siatki,Lepem jej ślicznych oczu przynęcony. —I odtąd duch mój, przez wypadek rzadki,Ni ocalenia życząc ni obrony,Gdy się bezwładnie w matni tej trzepota,Umrzeć z rozkoszy bierze go ochota! —
Comments
Loading comments…