Sonet 221

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Marzyłem zawsze żyć gdzieś na uboczy,(Wiedzą to tchnienia łąk i gajów świeże)Bym mógł od siebie precz mieć te kacerze,Co dla dróg Pańskich ślepe mają oczy.I, by się sen ów spełnił był uroczy,Jakbądź Toskanię moją kocham szczerze,Dotądby Sorgi miało mię wybrzeże,Która w swych falach łzy mych pieśni toczy.Cóż, gdy zła dola dziś, ku mej boleści,W takich, niestety! stronach skarb mój mieści,Gdzie wstrętne czyny Boga niepokoją

Dłoń co to pisze, w zgodzie z myślą moją,Płonnego przecież kłamstwa nie rozgłasza! —Wie o tem Laura, ja, i miłość nasza! —

Comments

Loading comments…