Sonet 228
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdzie twarz ta wdzięczna, gdzie ten wzrok Anioła,Wzniosłych powabów pełna gdzie postawa?Gdzie słów powaga, skromnym tak łaskawa,Że przed nią dumni giąć musieli czoła?Gdzie ust jej uśmiech, moja śmierć wesoła,Wprzód Raj przyśniony, dziś okrutna jawa?Królewskość, w blaski mknąca po swe prawa,Bowiem już ziemia starczyć jej nie zdoła!Lauro! jam twój był — odkąd wzięto ciebieWspomnieniem tylko żyję przeszłej doli.I wszelka inna boleść mniej mię boli.Żądzą, nadzieją, zda się byłem w niebie,Kiedym cię żegnał drżąc z rozkoszy cały.....Och! tchnienie twoje wiatry już rozwiały! —
Comments
Loading comments…