Sonet 235

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Gdy pogodnego boski blask zjawiska,Swem zajściem w ciemność raniąc mię do żywa,Z mą duszą ziemski ślub okrutnie zrywa —Niechże choć nędzę mą rozpatrzę zbliska.Jak srogi cios to w proch mię ziemski wciska,Laura i Miłość wie nielitościwa.I że pociechy próżno człek przyzywaW życiu, będącem pastwą mąk igrzyska!Dziś mi pociechą Atropos nie Kloto!A ty, coś wziął ją, strzeżesz, masz ją sobie,Stokroć szczęśliwszyś jest odemnie grobie,Bo ją oglądasz, — a jam olsnął oto,Odkąd, za mgłami łez i za tęschnotą,Jej oczu zgasły dla mnie zorze obie! —

Comments

Loading comments…