Sonet 245
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdybym cień luby tej, co dla nikogoWidną już nie jest. (a przez dziwne prawaMych żądz, przed dawnym jeńcem swoim stawaZnów żyjąc, ciesząc i kochając błogo.)W ciało słów odziać zdołał! — lecz nie mogąSny żadne zjiścić, ani żadna jawa.Tych wrażeń, kiedy zbiegłszy ku mnie łzawa,Drży, bym wątpliwą nie szedł ku niej drogą.W Niebo mię wabi — a ja słucham w skruszeTych sprawiedliwych próźb, co w ową poręZ jej ust przeczystych z cicha brzmią nieśmiałe —I jak mi każe, tak ja czynić muszę —Gdyż dziwna słodycz, którą z słów jej biorę,Do łezby zdolna zmiękczyć twardą skałę! —
Comments
Loading comments…