Sonet 247
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Łkaniem ku wiatrom skarżę się rozgłośnie,Od wzgórz gdy wzrok mój w tę dolinę skłonię,Gdzie na świat przyszła ta, co wziąwszy w dłonieSerce z mej trwożnej piersi w życia wiośnie,W Niebo z niem poszła, — a mnie w duszy rośnieGniew niemal na nią! bo gdy ku jej stronieSpojrzę, to próżno łez mym oczom bronię,Którym się ona wzięła tak zazdrośnie!W tych górach stromych, skała, przepaść wszelka —W dolinach błonia — w gajach liście świeże —Murawa każda — każdy kwiat nad drogą —W zdroju też każda chłodnych wód kropelka —Nawet, po lasach każde dzikie zwierzęWie już oddawna, jak ja cierpię srogo! —
Comments
Loading comments…