Sonet 251
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Jej oczy, głośne pieśni mych wymową —Jej twarz, jej wdzięki w rąbków jasnej bieli —
Od których duch mój tak się w sobie dzieli,Że mię dziś jeszcze urzeczonym zową —Słoneczne sploty z barwą złotopłową,Różane usta, w których się AnieliNiebiańskim Rajem z nędzy ziemskiej śmieli —Wszystko to Boskie w proch rozwiało słowo!Jam jednak żywy, mimo śmierci w duszy,Bez gwiazd przewodnich, w statku, co się kruszyWalcząc z odmętem rozwichrzonej toni!Więc żegnaj pieśni, coś miłością brzmiała —Już mi natchnienia wyschła w piersi chwała,I lutnia moja łkaniem tylko dzwoni! —
Comments
Loading comments…