Sonet 254

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Nieraz, bywało, myśl mą w głębi duchaRzeźwią przemienne mej miłości dzieje:— Litością Laura w żalu swym kruszeje —Niech teraz trwożna przejmie cię otucha. —Lecz odkąd chwil tych pamięć, jak noc głuchaOstatniem Laury tchnieniem ku mnie wieje.Już tylko teraz jedną mam nadzieję,Że ona z Nieba widzi mię i słucha.O ty wybrana! o ty bezprzykładnieDumna i piękna, dobra i wspaniała!Toż z ziemi nędznej, twem odejściem śmiałemTam prosto poszłaś, gdzie ci dział przypadnieWziąść laur i palmę, któreś pozyskałaTwą wielką cnotą, moim wielkim szałem! —

Comments

Loading comments…