Sonet 255
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Com wprzód oskarżał — teraz siebie bronię,I własną sprawę mieć poczynam w cenie.I owo niegdyś lube mi więzienie,I cios tak długo tkwiący w mojem łonie.Bo odkąd, znagła Park zazdrosnych dłonieStargały więzy, których nie wymienięZa wolność żadną, gdyż mi nieskończenieTen grot jest miły co mi w piersi tonie,Wyznam: że nawet w chwile najłaskawsze,Miała na sobie dusza moja zawszePrzedwczesnej śmierci pożądane piętna —Raczej westchnieniom niż uśmiechom chętna —Nad wolność ceniąc swej niewoli pęta —I rada z ran swych umrzeć uśmiechnięta. —
Comments
Loading comments…