Sonet 265

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Słońce, co drogą prawdy wprost w NiebiosyWiodło mię niegdyś po przez chwały tyle,W Słońce Słońc idąc, w szczupłej swej mogileZamknęło z sobą blask mój złotowłosy!Zdziczałem odtąd, i jak pielgrzym bosy,Strudzoną stopą grzęznąc w spiekłym pyle,Idę przez pusty świat, i rzewnie kwilę,Lub z bólu serca jęczę w niebogłosy!I szukam wszędzie miejsc, gdziem tylko kiedyLaurę oglądał — a wśród owej biedySmutek i zawód ze mną jest jedynie...

Jej nigdzie niema! — tylko ślad jej święty,Po nad Avernu i nad Styksu męty,Świetlaną drogą prosto w Niebo płynie. —

Comments

Loading comments…